Przyjąć dar ufności z pomocą Matki Bożej. Konf. 25.02.2025

Konferencja ks. Kazimierza Sztajerwalda

Zacisze, 25 lutego 2025

Przyjąć dar ufności z pomocą Matki Bożej.

Kto się zdobywa na postawę ufności? Człowiek zadowolony z siebie, nie mający poczucia grzechu nie ma potrzeby zdobywania się na akt ufności. Gdy nie ma potrzeby ufać, gdyż wszystko, o czego zapragnie, to ma, wtedy znajduje się wielkiej pułapce złego ducha. Bóg dlatego dopuszcza bezradność w naszym życiu, aby nas wychowywać do ufności i byśmy się oswajali z myślą, że On jest.

W raju szatan Adama i Ewę kusił do powątpiewania w dobroć Boga, skłaniał ich do podejrzewania Boga o podstępne zamiary i do przekroczenia jedynego Bożego zakazu, a kiedy pierwsi ludzie popełnili grzech zły duch natychmiast pozbawiał ich nadziei i ufności. Podobnie działa wobec wszystkich ludzi. Najpierw kusi, a później zarzuca wyrzutami, żeby człowiek czuł się najgorszym, samotnym, odrzuconym przez Boga, a jednocześnie zabija w człowieku ufność.

Dlatego ważna jest umiejętność rozpoznawania swojej sytuacji i umiejętność natychmiastowego szukania Pasterza. Ewangeliczny obraz zagubionej owcy doskonale oddaje stan człowieka, który po popełnieniu grzechu czuje się bezradny. W stadzie, które pasie Pasterz wszystkie owce wpatrują się w Niego i są przez Niego prowadzone bezpiecznie. Tylko jedna się zagubiła i uwikłała w czynność własną, wynikającą z zaniedbania modlitwy zawierzenia. Kiedy się nie zawierzamy, to już się gubimy, bo czynność własna cały czas nam zagraża.

Świadomość własnej grzeszności, powracający grzech, z którego trudno jest się poprawić, świadomość, że ranimy Jezusa powoduje poczucie bezradności. Gdy stwierdzimy, że nie ma już dla nas ratunku i nadziei na poprawę, wtedy łatwo o postawę nieufności. Gdy nie potrafimy zaufać, to znajdujemy się w bardzo niebezpiecznej sytuacji.

Brak modlitwy zawierzenia, życie czynnością własną sprawiają, że stajemy się zagubioną owcą. Brak troski o rozeznawanie woli Bożej i brak modlitwy zawierzenia powodują, że stajemy się odpowiedzialni za wielkie zło, choć może się wydawać nam, że nie zrobiliśmy niczego złego. Ci, co żyją czynnością własną są zagrożeniem dla innych, bo odpowiadają za potępienie człowieka.

Czy spowiadamy się z grzechu zaniedbania modlitwy zawierzenia? Czy spowiadamy się z tego, że nie szukamy woli Bożej, a gonimy za własnymi pomysłami? One nie muszą być złe, mogą być nawet dobre, ale są to tylko nasze pomysły, nie Boże plany. Pewna matka modliła się za swojego syna i jego rodzinę, aby się nawrócili. Upominała ich, że nie chodzą do kościoła. Ale ani zwracanie uwagi, ani jej modlitwa nie przynosiły oczekiwanego skutku. Po pewnym czasie zaczęła inaczej myśleć. Zrozumiała, ile jest w niej pychy, bo myśli o sobie, że jest lepsza, mądrzejsza, bardziej pobożna. Gdy zobaczyła swoją pychę, zaczęła się modlić o swoje nawrócenie, by Jezus ją uratował. Czuła się, że jest przyczyną zła, bo uważa się za lepszą, a innymi pogardza. Zrozumiała, że to ona potrzebuje miłosierdzia. Jedna osoba zdobyła się na ufność i zdarzył się cud, bo po pewnym czasie usłyszała, jak syn z rodziną wieczorem się modli, jak rodzina umawia się na wspólne wyjście do kościoła na niedzielną Mszę świętą.

Bóg czeka na naszą ufność i na naszą modlitwę zawierzenia. Czeka, kiedy ta zagubiona i bezradna owca pozwoli się wziąć na ramiona. Zagubiona owca jest zbyt słaba, by samodzielnie wrócić do stada. On musi ją sam zanieść do swojej Owczarni, bo sama by nie doszła. Nasza wola jest zbyt słaba, dlatego potrzebujemy ramion Jezusa, by nas podniósł i zaniósł do Kościoła. Gdyby Jezus nie wziąłby nas na ramiona, to może nigdy nie wrócilibyśmy do Jego Kościoła. Matka Boża użycza nam swojej woli, byśmy wrócili do Jezusa.

Maryja pod krzyżem usłyszała: „Oto syn Twój”. Możemy te słowa odnieść do siebie. Możemy siebie umieścić w ramionach Matki Jezusa, by nas prowadziła do Boga. Gdy Maryja będzie z nami, to wszystko będziemy mieli, co jest potrzebne do zbawienia.

Zaniedbanie modlitwy zawierzenia niesie poważne konsekwencje. Za sukcesem politycznym prezydenta amerykańskiego mogła stać modląca się za niego babcia. W jego gabinecie jest wielu katolików. Mówią prawdę, mówią normalnym językiem.

Pomimo notorycznego odchodzenia od modlitwy zawierzenia zachowajmy ufność, że pomimo licznych niewierności Jezus nas ocali. Jezus pochyla się z miłością nad nami, czy zdobędziemy się na ufność. Zagubiona owca nie ma siły mówić: tak lub nie. Ale może pozwolić na to, by Pasterz wziął ją w ramiona. Maryja za nas mówi: tak. Ona ufa za nas i jest wdzięczna, że Jezus pochyla się nad nami i bierze nas w swoje ramiona. Na końcu naszego życia też się nad nami pochyli.