Świeci – grzesznicy obdarowani światłem. Konf. 7.04.2026

Konferencja ks. Emila Adlera

Zacisze, 7 kwietnia 2026

Świeci – grzesznicy obdarowani światłem.

Jezus powiedział: „Wy jesteście światłem świata. Nie może się ukryć miasto położone na górze. Nie zapala się też światła i nie stawia pod korcem, ale na świeczniku, aby świeciło wszystkim, którzy są w domu. Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie”. (Mt 5, 14-16) Jesteśmy święci, jeśli pozwalamy łasce działać w nas. Jesteśmy światłem świata, kiedy Jezus jest naszym światłem. Jesteśmy chrześcijanami, nie dlatego, że dokonujemy rzeczy szczególnych i niezwykłych, ale dlatego, że On, Chrystus jest naszym życiem. Jesteśmy święci, nawet wtedy, gdy nie jesteśmy doskonali, tylko jeśli pozwalamy Jego łasce działać w nas.

Kiedy Bóg nam przebacza, to nie usprawiedliwia nas po prostu, ani nie umniejsza naszego błędu, nie ignoruje naszego grzechu, nie udaje, że nic się nie stało. Jego przebaczenie jest przebaczeniem stwórczym i odkupieńczym oraz jest przejawem Jego miłosierdzia, które nas odrodziło i zbawiło, i które teraz w dalszym ciągu stwarza w nas nowe serce. Interwencja Boga, który przebacza, nie zmierza tylko do naprawienia i przywrócenia jakiejś pierwotnej czystości, nie odnosi się tylko do przeszłości, ale jest na służbie przyszłości człowieka. I dlatego jest również cudem, ponieważ ten, kto doznał przebaczenia jest głęboko przemieniony mocą sakramentu, choć o tym nie wie lub z trudem w to wierzy. Od tej pory nie jest już tą samą osobą, co dawniej, choć wciąż odczuwa wcześniejsze lęki i słabości. Tą łaską jesteśmy obdarzeni przez krzyż i zmartwychwstanie Pana Jezusa.

Do przyjęcia tajemnicy zmartwychwstania otwierają nas post i liturgia Wielkiego Tygodnia, które przygotowują nas do przyjęcia przemieniających łask.

Niedziela Palmowa upamiętnia wjazd Pana Jezusa do Jerozolimy. Ludzie krzyczeli: Hosanna, Błogosławiony, a za kilka dni później krzyczeli: Ukrzyżuj Go. Jezus wjeżdżając do Jerozolimy wiedział, co Go spotka lecz Jego uczniowie nie wiedzieli. To pokazuje jaka jest nasza wiara. Przyjmujemy wiarę, kiedy wiemy dokąd ona nas wiedzie i co nas spotka. Przyjmujemy Jezusa, jako Tego, który nas pociesza, podnosi, ratuje. Jezus, to coś więcej niż tylko samo pocieszanie. Kiedy nie spełnia naszych pragnień albo nie usuwa naszych problemów, to równie chętnie jak dawni żydzi wołamy: ukrzyżuj Go. Wszystko to bierze się z tego, że nie poznaliśmy prawdziwego Boga. Czy oczekujemy tylko na spełnienie naszych zamiarów? A jak nie spełnia ich, to co myślimy? W stosunku do ludzi podobnie postępujemy. Poznając kogoś i wiążąc się z nim, widzimy tylko same dobre cechy, wszystko nam się podoba, jesteśmy zachwyceni. Później w miarę dojrzewania związku, przyjaźni czy znajomości widzimy więcej słabości tego człowieka i rezygnujemy z niego. Czy akceptujemy proces dojrzewania? Kiedy Bóg nas zawodzi i nie jest taki, jak sobie Go wyobrażamy, to ujawnia się brak naszej stałości.

Msza Krzyżma – dokonuje się poświęcenie olejów świętych używanych później do sakramentów. Oleje stosuje się, aby wskazać tego, którego Bóg wybrał. Prorok Samuel namaścił olejem Dawida na króla pośród jego braci. Namaścił tego, którego Bóg wskazał, a nie tego, którego sam uważał za odpowiedniego. Namaścił go, bo był umiłowany przez Boga. Gdy św, Jan udzielał chrztu Panu Jezusowi, usłyszano głos Boga: „Tyś jest mój Syn umiłowany, W Tobie mam upodobanie”. (Łk 3, 22) Z nami też Bóg chce tworzyć relację jedyną i niepowtarzalną. Obchodząc Paschę, wiedzmy, że jesteśmy jedyni i niepowtarzalni w oczach Boga, naznaczeni olejem, nie wodą, bo woda paruje, a olej trudno jest zetrzeć i się wchłania przez skórę. Jesteśmy wyjątkowi w oczach Boga i gdyby nie to, to byśmy byli pospolici. Czy myślimy o sobie, że jesteśmy wybrani i umiłowani przez Boga? Nie sprzedawajmy się w niewolę grzechu, niewolę nienawiści i zawiści, ani w niewolę nieczystości. Życie duchowe nie ogranicza się do mechanicznego powtarzania modlitw, ale do uznania, że jest się osobą wyjątkową, o której Bóg mówi: „Ty jesteś moim dzieckiem umiłowanym. W tobie mam upodobanie”. Bóg burzy w nas nieprawdziwe wyobrażenia o sobie, byśmy Go poznali i przyjęli, że jesteśmy umiłowani.

Nieraz myślimy, że gdyby Bóg wiedział jaki jestem, to by nie zwracał na mnie uwagi. Jezus klęka przed brudem człowieka i obmywa nogi grzesznemu człowiekowi. My, tak jak Piotr bronimy się: „nie będziesz mi obmywał nóg”. A Jezus odpowiada: „Jeśli cię nie obmyję, nie będziesz miał udziału ze Mną”. Bóg chce, byśmy odsłaniali przed Nim swoje grzechy i słabości, ponieważ chce nas obdarzyć swoim miłosierdziem. „Jeśli nie pozwolisz Mi bym cię kochał w tym, czego się wstydzisz, nie doświadczysz smaku mojego miłosierdzia”. Bóg kocha całego człowieka z tym, co jest w nim dobre i z tym, co jest w nim złe, aby doświadczył mocy przemiany i zmartwychwstania.

Ogród Getsemani pełen ciszy jest symbolem niemocy, bezsilności i szukania pocieszenia w modlitwie Pana Jezusa. Szukał wsparcia wśród uczniów, ale się zawiódł. W naszym życiu również są sytuacje bezsilności, choroby, zależności, kiedy czujemy się bezsilni. Zawiedzeni szukamy ucieczki w rozproszeniach, w wirtualnym świecie, w podwójnym życiu. Wtedy mamy nie zasypiać, mieć otwarte oczy i modlić się. Bóg nas nie opuścił. Jezus w Getsemani upadł na ziemię, nie mógł wstać, Bóg nie odpowiadał na Jego modlitwę, uczniowie zawiedli, ale później wstał, obudził uczniów i na ich czele odważnie stoi oczekując na nadejście Judasza ze zbrojną asystą.

Kiedy nastąpiło aresztowanie, nie ma już radosnego „Hosanna”, tylko „ukrzyżuj Go”. W czasie męczeństwa usłyszał pełne wiary słowa łotra: „Wspomnij na mnie, jak będziesz w swoim królestwie”. Po Jego śmierci jeden z żołnierzy wyznał z wiarą: „Ten prawdziwie był Synem Bożym”. Samotny i niewinny Jezus wołał na krzyżu: „Ojcze, czemuś Mnie opuścił” byśmy nie czuli się samotni z naszymi grzechami. Bóg nie daje krzyża, ale nadaje sens naszym krzyżom. Dzieje się tak, by się wypełniły Boże zamiary. Krzyż zmierza do życia i tylko Bóg może tego dokonać. Bez Boga krzyż nas miażdży. Tylko z Bogiem nie jesteśmy samotni. Człowiek przechodzący przez trudności nie może liczyć na swoją siłę. Może przyjąć tylko to, co Bóg daje. Jezus daje doświadczenie zmartwychwstania.

Kiedy otwieramy się na Jego miłosierdzie i oczekujemy na obmycie z brudów, nie zapominajmy o doświadczeniu światła Jezusa. Jezus chce, byśmy nie zapominali o Jego męce, śmierci i zmartwychwstaniu i wszystko czynili na Jego pamiątkę. Grzesznicy obdarzeni światłem czują się obdarowani, wyjątkowi. Nawet wtedy, gdy grzechy nas oplątuje, gdy czujemy się jak w więzach niemocy i nie mamy siły, to możemy oczekiwać na interwencję Pana Boga. Jesteśmy światłem, jeśli pozwalamy Bożej łasce działać w nas.