Konferencja ks. Adama Kurowskiego
Zacisze, 12 maja 2026
Nie gardzić lekarstwem Miłosierdzia.
Ewangelie opisują trzy lata z życia Jezusa. Jest to swoisty skrót Jego życia i działania łaski Bożej. W tym krótkim czasie dokonywały się różnorodne uzdrowienia, wskrzeszenia, cuda, było wiele wygłoszonych nauk, dokonało się kilka cudów rozmnożenia chleba, by nakarmić tysiące ludzi. Byli oni obdarowywani deszczem łask, jednak ostatecznie nic w nich się radykalnie nie zmieniło. Byli szczęśliwi w momencie otrzymania łaski. Co działo się z nimi później? Niektórzy świadkowie Jezusowych czynów zaprzeczali temu, co widzieli i słyszeli. Przykładem mogą być żołnierze pilnujący grobu Pańskiego. Byli to dzielni rzymscy legioniści. Nie bali się ryzyka, jednak kiedy otrzymali pieniądze, kłamali, wbrew temu, co widzieli.
Jaki jest dalszy ciąg cudów? Do czego nas one pociągają? Czy coś zmieniają w naszym życiu? Czy nadal mamy zatwardziałe serca, jak przed cudem? A może stajemy się zarozumiali i uważamy, że nam się to należy? Prosiłem, to otrzymałem. To oczywiste, że otrzymałem, przecież mi się to należało. Co dalej się z nami dzieje po otrzymaniu łaski?
Niedawno przeczytałem książkę pt: „Połączeni przez miłość, podzieleni przez wiarę” B. Chovelon. Jest tam opisana historia małżeństwa Elżbiety i Feliksa Leseur, żyjącego na przełomie wieku XIX i XX. Ona doskonale wykształcona z dobrej rodziny, on lekarz, dziennikarz i polityk. Oboje wychowani w duchu katolickim. Łączyły ich wspólne pasje, podróże, miłość do książek i muzyki, dzieliło coś o wiele głębszego: wiara. Elżbieta była kobietą głębokiej, szczerej wiary, z którą nie afiszowała się na zewnątrz, ale którą żyła. Feliks po ślubie okazał się równie żarliwym wojującym ateistą. Ona karmiła się dziełami duchowymi, on gromadził biblioteczkę książek modernistycznych. Feliks był uszczypliwy, drwił w ludzi wierzących. Elżbieta znosiła to dzielnie. Na początku próbowała go nawracać, ale potem umilkła. Napisała dzienniczek pt: „Milcząca dusza”, który został odkryty przez Feliksa po śmierci żony. Były to zapiski duchowe. Po przeczytaniu dzienniczka Feliks nawrócił się i z ateisty stał się wierzącym człowiekiem. Został księdzem w zakonie dominikańskim. Był życzliwym i lubianym zakonnikiem.
Historia małżeństwa Feliksa i Elżbiety Leseur pokazuje, że lekarstwo Bożego miłosierdzia jest nieograniczone w swojej mocy. Bóg może działać w dowolnym momencie naszego życia, nawet po naszej śmierci, jeśli będziemy konsekwentnie się do Niego zbliżali i zwracali. Zazwyczaj po usilnych prośbach, jeśli nie otrzymamy od razu tego, o co prosimy, obrażamy się na Boga, czujemy się zawiedzeni. Taka postawa, to jest „trąd duchowy”. Elżbieta zmarła na nowotwór znosząc cierpienia za swojego męża, nie widząc owoców swojej ofiary. Nie stawiała Bogu ultimatum. Bóg nawrócił jej męża w stosownym czasie.
Nie wszystko musi być tak, jak byśmy chcieli. Miłosierdziem jest to byśmy dawali wolność dobremu Bogu. Nie groźmy z miną wojownika, że coś nie poszło po naszej myśli. Nasze plany to swoista „czynność własna”. Jak zareagowaliśmy, gdy nasze plany nie zostały zrealizowane według naszego wyobrażenia? Lekarstwem na „czynność własną” jest spowiedź, Eucharystia, modlitwa, dobra lektura. Bóg krzyżuje nasze plany, nawet te, które pochodzą z dobrych intencji. Najważniejsze, by nasze serca otwierały się na Bożą wolę, Bożą obecność i bliskość.
Alicja Lenczewska zadawała Panu Jezusowi pytanie: „co na dziś?” Samo zatrzymanie się i zapytanie się Jezusa, „co na dziś” On proponuje, ma sens. Bóg nas uwalnia od sztywności i zapatrzenia się w siebie. Pytanie: „co na dziś?”, będzie nas otwierało na przekonanie, że nie wiemy sami z siebie, co jest właściwe oraz byśmy nie pomijali woli Bożej
