Konferencja ks. Adama Kurowskiego
Zacisze, 16 czerwca 2026
Boża udręka oczekiwania.
Każdy człowiek na coś czeka i myśląc, że będzie szczęśliwy, jeśli spełni się jego pragnienie. Pragnienie niejednokrotnie łączy się z przymusem osiągnięcia wymarzonego celu. Dopiero, gdy ludzie stają się starsi i słabsi odkrywają, że nic już nie muszą, bo nie mogą.
Słysząc o czyjejś śmierci często spotykamy się z następującą uwagą:”A mógł jeszcze pożyć”. Jezus inaczej to widzi. Do Alicji Lenczewskiej w takiej sytuacji powiedział: „Gdy człowiek umiera spotyka się ze Mną”. Śmierć jest najdonioślejszą chwilą naszego życia, ponieważ wtedy spotykamy naszego Pana, Jezusa Chrystusa.
Powinniśmy czekać nie tylko na chwile miłe, radosne, przynoszące szczęśliwe, czy na ludzi życzliwych, przy których czujemy się bezpiecznie i dobrze. Powinniśmy też czekać na chwile trudne, o których nie chcemy myśleć, które byśmy chcieli opóźnić, a nawet myślimy o nich z niechęcią. Na pewno nie czekamy z radością na wezwanie do sądu. Wakacje wyobrażamy sobie jako czas szczęśliwy i przyjemny. Czy czekamy na rekolekcje wakacyjne?
Bóg stworzył świat dla człowieka. Udziela nam swoich darów i prowadzi przez życie przez różnorodne sytuacje radosne i i trudne, aby nasze serce wreszcie się otworzyło na Niego i byśmy wreszcie stali się podobnymi do Jezusa. Jeśli łączymy nasze doświadczenia i problemy z Jezusem, to włączamy się w Jego życie. Nasze życie jest oczekiwaniem na powrót do domu. Wyszliśmy z domu Serca Bożego i idziemy do domu Serca Bożego ofiarowując Jezusowi nasze radości i trudy. One są liczne, abyśmy mogli uwolnić się z naszych obciążeń, grzechów, byśmy przyjęli prawdę o sobie, byśmy się nie wybielali, doznali ulgi, nauczyli się zwracać do Boga i pozwolili, aby Jezus prowadził nas za rękę.
Bóg chce byśmy Go odkrywali. Miejscem, gdzie możemy Go odkryć jest Msza święta. Jezus tutaj na nas oczekuje i byłoby dobrze, byśmy też na Niego czekali. Można żyć nawet 100 lat, ale to jest nic, ponieważ dusza żyje wiecznie. Pilnujemy godzin przyjmowania tabletek, a nie pilnujemy godzin modlitwy. Wzbudźmy w sobie tę pewność, że Jezus czeka na nas. Możemy powiedzieć: „Dziękuję Ci Panie, że na mnie czekałeś, choć ja byłem opieszały i opóźniałem moje spotkanie z Tobą”. Gdy nie czekamy na spotkanie z Jezusem, to coś na omija. Odkrywajmy jakie znaczenia ma dla nas Msza święta. Bóg cierpi, bo wie na co my nie czekamy i nie pragniemy, zajęci sprawami doczesnymi. Jego dar możemy łatwo stracić i wtedy szybko ulegamy niepokojowi, panice. Na Mszy świętej Bóg przywraca nam pokój, możemy się nie bać i jesteśmy przez Niego chronieni.
