Konferencja ks. Kazimierza Sztajerwalda
Zacisze, 15 września 2026
Świat, który przestał wierzyć w miłość, potrzebuje świadectwa ptochosa.
Wszyscy chcą być kochani. Potrzeba ta towarzyszy nam już od pierwszych chwil życia. Szatan o tym wie i podsuwa pokrętny sposób realizacji tej potrzeby. Sugeruje, że jeśli będziesz bogaty, wtedy będziesz szczęśliwy, ludzie będą cię szanowali, więc będziesz kochany. Jeśli będziesz dobry, ludzie będą cię chwalili, będziesz szczęśliwy, więc będziesz kochany. Jeśli zdobędziesz wysokie stanowisko, to będziesz szczęśliwy, ludzie będą cię szanowali, więc będziesz kochany.
Jezus pragnie naszego ubóstwa, a my sami z siebie nie potrafimy być ubodzy w duchu. W naszym ruchu łączy nas doświadczenie ubóstwa ptochosa. Kim jest ten ptochos. To człowiek, który bez pomocy drugiego nie ma szans na przeżycie, zdany na wolę innych, nie mający oparć, ani zabezpieczeń. Każdy z nas miał doświadczenie słabości, beznadziejności. Ale znaleźliśmy ewangelizatora, takiego samego jak my żebraka. Bo ewangelizacja, jest spotkaniem dwóch żebraków, z których jeden wie, gdzie znajduje się chleb.
Bóg będzie nas ogałacał z wszystkiego, co nam przeszkadza być tylko dla Niego. Starość jest dobrym czasem na przyjęcie daru ogołocenia. Nie ma się wtedy za dużo pieniędzy, czujemy się osamotnieni, znajomi i rodzina już tak często nie odwiedzają, nie dzwonią. Nikt nie szuka naszego towarzystwa. Sami stajemy się nerwowi, nieprzyjemni i ludzie nas unikają. Jesteśmy pozbawiani zalet, za które mogliby nas ludzie kochać. Łatwo wchodzimy w smutek, a nawet w depresję.
Wczoraj było święto Podwyższenia Krzyża Świętego. W pierwszym czytaniu usłyszeliśmy o ludziach, którzy narzekali i szemrali przeciwko Bogu. Ludzie żyjący w oderwaniu od Boga, którzy przeszli przez Morze Czerwone, szybko zbuntowali się przeciwko Niemu. Dlatego Bóg zesłał na nich jadowite węże śmiertelnie kąsające buntowników. Mojżesz wstawił się za swoim ludem i Bóg dał lekarstwo. Izraelici mieli uczynić miedzianego węża, którego powieszono na palu. Każdy ukąszony, który spojrzał na węża miedzianego został uzdrowiony, Naszym lekarstwem na uśmierzenie skutków buntu przeciwko Bogu jest wpatrywanie się w Chrystusa wiszącego na krzyżu. Kto spojrzy na krzyż, odnajdzie nadzieję i pokój. Kto nie popatrzy z wiarą na krzyż zostanie sam ze smutkiem i depresją.
Dzieci są małymi ptochosami pokornymi, zależnymi, ufającymi. One nie mają nic. Wszystko dostają od rodziców. Dla nich bycie ptochosem nie jest negatywnym doświadczeniem. Ludziom starszym trudno jest przyjąć postawę ubogiego w duchu ptochosa. Są pełni obaw, nie potrafią ufać, nie wierzą w miłość. Bóg związał się z ubogimi w duchu przymierzem i uwiarygodnił to przymierze przez swojego Syna Jezusa. Obiecał ludziom słabym, nędznym i grzesznym, że mogą stać się równymi Bogu, że wprowadzi ubogich w duchu na drogę prawdziwego życia i pomoże przejść przez bramy nieba.
Nie bójmy się być zależnymi od opieki i troski drugiej osoby. Świat odwraca się od słabych, nie daje im nadziei. Potrzeba pomóc człowiekowi, by odkrył darmową miłość Boga. Pomóc może tylko ten, który sam doświadczył ubóstwa duchowego i stał się ptochosem.
Bóg ma upodobanie w duszach małych, dziecięcych. On patrzy na nas inaczej, niż my patrzymy na siebie. Gdy staniemy się małymi, będziemy szczerze wołali: „Mamy tylko Ciebie, Panie”. Bóg nie odbierze nam wszystkiego, nie zostawi samymi. Jezus sam się ogołocił i przyjął postać sługi.
Czym możemy się podzielić? Mamy dużo czasu i możemy się podzielić z drugim człowiekiem swoim czasem. Matka Boża miała czas, by trwać przy swoim Synu. Chciejmy ogołocić się z czasu, może ktoś czeka na telefon, na spotkanie. Może to być ktoś z rodziny, z sąsiadów, ze wspólnoty.
Wokół nas żyje dużo duchowych biedaków żebrzących o zainteresowanie i czas. Czekają, by ktoś bezinteresownie przyszedł do nich. Tylko biedak może przyjść do biedaka. Jesteśmy zaproszeni, więc idźmy. Zapraszajmy Matkę Bożą, by posługiwała się nami.
