Konferencja ks. Emila Adlera
Zacisze, 22 września 2026
Być Apostołem, a nie sędzią grzeszników i zagubionych.
Św. Teresa z Lisieux zapisała w „Dziejach duszy”, że chce powiedzieć małym duszom, jak wielka jest łaskawość Boga.
Czy widzimy siebie ogarniętych Bożym Miłosierdziem? Może czujemy się zdyskwalifikowani, ponieważ mamy świadomość własnych grzechów i widzimy, że nie pasujemy do wspólnoty Kościoła. Życie niesie ze sobą wielki potencjał, daje wiele możliwości, które w niefrasobliwy sposób utraciliśmy. Miłość Boga nie jest tylko jednokierunkowa. On kocha człowieka bez względu na to, czy on przyjmie, czy nie przyjmie Jego miłość.
Czy pozwalamy Bogu siebie kochać? Czy dajemy przyzwolenie, by Jego miłość do nas dotarła? Może wierzymy, że Bóg nas kocha, ale myślimy, że gdybyśmy się bardziej postarali, to miłość Boga do nas byłaby większa. Bóg kocha nas takimi, jacy jesteśmy, a nie lepszej naszej wersji. Miłość Boga jest nam dana, ale możemy ją zmarnować. Wierzymy, że Bóg stworzył świat, dał nam ogrom łask i sakramenty, które nas przemieniają. Zły duch nie może nam zabrać tych darów, ale może nas zniechęcać, byśmy nie wierzyli, że Bóg nas kocha i uskrzydla, że nas nie przekreśla i nie odcina od zbawienia. Bóg nie czeka, aż będziemy lepsi. Miłosierdzie jest miłością, dzięki której najwięcej zyskujemy. Bóg nas nie potępia. Największą Bożą cechą jest miłosierdzie.
Co zrobić, by spotkać się z Bożym Miłosierdziem, aby Bóg je wobec nas okazał? Pierwszy krok, to uznać swoją grzeszność, która nas dyskwalifikuje przed Bogiem. Bóg nas kwalifikuje do miłosierdzia, choć najmniej na nią zasługujemy. Może nasze grzechy zniechęcają nas do zwrócenia się do Boga. Ważne jest, aby swoje nawrócenie się nie było tylko na pokaz, by inni nas podziwiali. Chodzi o to, byśmy pościli, dawali jałmużnę, modlili się w ukryciu, tak, by nasze dobre czyny widział tylko Bóg. A Ten, który widzi w ukryciu, nagrodzi nas.
Bóg ma nieskończoną uwagę, dostrzega każdego człowieka. Nie musimy zabiegać, aby Bóg na nas spojrzał, by był dobry dla nas. Nie musimy skupiać uwagi Boga, aby nas wysłuchał. On nie jest taki, jak bożki pogańskie w starych wierzeniach i mitologiach. Nie kochały ludzi, nie byli dla nich dobrzy. Człowiek przychodził do nich tylko wtedy, gdy był zdesperowany, a i tak nie był pewny, czy bożek go pobłogosławi, czy przeklnie. Składano ofiary, aby bożki trzymać z daleka, na dystans. Niektórzy tak podchodzą do Boga. Przychodzą na Mszę świętą raz w tygodniu, a przez cały tydzień nie tolerują obecności Boga. Nie musimy zdobywać zainteresowania Boga, nie musimy się okaleczać, aby On zwrócił na nas uwagę. Przeciwnie to On zgodził się na krzyż, by zdobyć naszą uwagę.
Czasem myślimy, że nasze grzechy są zbyt wielkie. Przypomnijmy sobie Ewangelię o panu, który chciał rozliczyć się ze swoimi sługami. Jeden z nich był bardzo zadłużony. Prosił on o cierpliwość, by odpracować dług. Jego zadłużenie, 10 tysięcy talentów przeliczone na lata, wynosiło ok. 189 lat pracy. Pan okazał się miłosierny i dług darował. Później ten sługa spotkał innego sługę, który był mu winien 100 denarów, sumę, którą można by odpracować przez 100 dni. Sługa, uwolniony z długu nie wziął przykładu ze swojego pana i wtrącił swojego dłużnika do więzienia, nie okazał mu miłosierdzia.
Pierwszym etapem miłosierdzia jest sprawiedliwość. Pokazanie głębi grzechu, we wspomnianej Ewangelii było nim wyliczenie, ile dokładnie wynosi zadłużenie. Ile kosztujemy Boga, na ile jesteśmy wobec niego zadłużeni. Miłosierdzie nie polega na zapomnieniu o długu, to nie jest udawanie, że nic się nie stało. Miłosierdzie, to też zobaczenie, ile kosztowało Jezusa przebaczenie nam grzechów. Ile uderzeń biczem, ile zniewag, poniżenia i bólu musiał przyjąć, aby wykupić nas od grzechów. Pierwszym etapem miłosierdzia jest sprawiedliwość, a drugim etapem jest miłosierdzie. To są największe cechy Boga.
Jezus uczy w Ewangelii, ile razy mamy przebaczać, czy siedem razy, czy aż siedemdziesiąt siedem razy. Odnosiło się to do miłości braterskiej. Brata się nie wybiera. Razem z bratem mamy jednego Ojca i ze względu na Niego jesteśmy zobowiązani sobie wzajemnie przebaczać. Nie ze względu na jakieś interesy, ale ze względu na miłość braterską.
Prowadzenie życia duchowego polega na przyjmowaniu miłości Boga. Taki człowiek czuje się wyjątkowy i zdolnym do przebaczania. Przyjęcie Boga za Ojca wiąże się z przyjęciem brata. Wtedy nie będziemy sędziami, ale Apostołami.
