Konferencja ks. Emila Adlera
Zacisze, 28 października 2026
Prawda drogą do miłości.
Obaj synowie z przypowieści o Marnotrawnym synu byli do siebie podobni.
Młodszy syn traktował ojca przedmiotowo, jako źródło pieniędzy potrzebnych na przyjemności. Kiedy miał pieniądze czuł się szczęśliwy i pewny siebie. Dopiero, kiedy wszystko stracił, popadł w nędzę, pasał świnie i umierał z głodu postanowił wrócić jako najemnik do domu Ojca. Gdy wyznał swój grzech przed ojcem, wtedy odkrył jego miłość przebaczającą.
Starszy syn też nie doceniał miłości ojca. Mówi o sobie jako o niewolniku, który „tyle lat służy”. Nie nazywa ojca - ojcem, nie chce wejść do domu, nie nazywa brata - bratem, tylko jako „ten, co wszystko stracił”.
Wysłuchaliśmy historię opartą na prawdziwych faktach, na podstawie której nakręcono film pt: „Wspaniały dzień”. Jest to historia ks. Darina Didiera, który w dzieciństwie stracił rodziców oraz rodzeństwo w wypadku kolejowym. On przebywał u swojej cioci i koniecznie chciał wracać do domu. Zadzwonił po rodziców, aby po niego przyjechali. Cała rodzina wybrała się samochodem. Tego dnia dróżnik pełniący dyżur na przejeździe pił alkohol na służbie i nie zamknął szlabanu. Przejeżdżający pociąg uderzył w samochód z rodziną księdza, gdy wjechali na tory. Wszyscy zginęli. Bolesna trauma z dzieciństwa wracała do niego we wspomnieniach. Nie potrafił przebaczyć sprawcy katastrofy, z którego winy zginęli najbliżsi, ale też nie potrafił wybaczyć sobie, że wymógł na rodzicach niepotrzebny wyjazd z domu. Po 25 latach ksiądz udał się do szpitala, aby odwiedzić chorego parafianina. Pomylił oddziały. Na korytarzu został zatrzymany przez siostrę zakonną Grace, aby odwiedził innego ciężko chorego pacjenta. Ksiądz się udał na wskazaną salę, ale chory nie chciał rozmawiać i kazał mu wyjść. Zrezygnowany ksiądz opuścił salę, ale ponownie zainterweniowała siostra Grace, aby nie rezygnował. Choremu ksiądz zaproponował wspólną modlitwę. Chory zwierzył się z ciężaru, który go przygniatał i opowiedział swoją historię. Pracował wcześniej jako dróżnik. Na nocnym dyżurze pił alkohol i nie opuścił szlabanu. Zginęła z jego winy cała rodzina. Ksiądz zrozumiał, że ma przed sobą sprawcę wypadku, którego przez wiele lat nienawidził, a którego teraz widzi przygnębionego i cierpiącego z powodu wyrzutów sumienia. Ksiądz początkowo doznał szoku. Wyszedł z sali chorego i w widzeniu zobaczył postać Jezusa ubiczowanego, w cierniowej koronie. Ksiądz zrozumiał, że Jezus chce uzdrowić z niszczącej go nienawiści i prosi, aby wybaczył. Ksiądz wrócił do chorego, wyznał mu, że jest dzieckiem tej rodziny, co zginęła na torach. Chory prosił o wybaczenie i ksiądz powiedział, że mu wybacza i Bóg też mu wybaczył. Chory odbył spowiedź, przyjął sakrament namaszczenia chorych i komunię świętą. Chory zmarł pojednany z Bogiem i księdzem. Po upływie roku w zakonnej kaplicy ksiądz odprawiał Mszę świętą. Po skończonej Liturgii w zakrystii zauważył zdjęcie siostry Grace, która rok wcześniej w szpitalu poleciła mu odwiedzić chorego dróżnika. Pytał się, czy mógłby się z nią spotkać. Siostra zakrystianka odpowiedziała, że to niemożliwe, ponieważ siostra Grace już dawno umarła, a poza tym po wstąpieniu do klasztoru uległa wypadkowi i była sparaliżowana. Nigdy nie poruszała się o własnych siłach. Siostra ze zdjęcia naprawdę nazywała się Nivene Ann Young. Często powtarzała, że łaska Boża potrafi zamienić ciernie w róże.
Myślimy, że miłość Boga nie jest dla nas. Wszystko jest łaską jak mawiała św. Teresa z Lisieux. Ona wcześnie straciła matkę. Była dzieckiem bardzo wrażliwym. Utrata matki potęgowała w niej poczucie małości i słabości, co powodowało w niej frustrację. Ale też z Bożego natchnienia, rodziło się w niej silne pragnienie bycia świętą. Ona nie zatrzymywała się z powodu swoich ograniczeń. Z połączenia bycia słabą i pragnienia świętości powstała jej mała droga do świętości. Ta droga nie jest walką ze sobą, ale akceptacją siebie. Można powiedzieć, że znalazła swoją windę do ramion Chrystusa, do nieba. Zawierzenie się Chrystusowi nie było rezygnacją, ale pójściem drogą swojej słabości. Możemy wykonywać swoje prace z obowiązku, przyzwyczajenia, czy z przymusu. Ona swoje obowiązki wykonywała z miłości do Chrystusa. Taka była jej motywacja.
W trudnych chwilach zastanawiamy się, czy Bóg nam pomaga, czy pamięta o nas. Bóg ma swój sposób działania. Obdarza nas zaufaniem, odbierając nam podpórki, małe ułatwienia. Bóg nie chce naszego cierpienia, ale chce, byśmy odpowiadali zawierzeniem i wierzyli, że On nas nie opuszcza. Wystarczy nam łaski Chrystusowej. Żadna trudność nie może nas odłączyć od miłości Chrystusa.
Św. Teresa z Lisieux na przykładzie swojego życia pokazuje, że akceptacja wydarzeń, zawierzenie się Chrystusowi, podejmowanie obowiązków z miłości do Boga, uznanie że wszystko jest łaską są istotnymi wyznacznikami na małej drodze do Boga. Bóg nie daje pragnień niemożliwych do zrealizowania. Potrzebujemy powierzenia się w ramionach Ojca. Syn marnotrawny przekonał się o miłości ojca wtedy, gdy wyznał „Ojcze zgrzeszyłem przeciwko Bogu i przeciwko tobie i nie jestem godzien nazywać się twoim synem”. Wtedy odkrył bezinteresowną miłość ojca.
