
Dzień przyjazdu
Małe Ciche, 30 czerwca 2023 piątek
Homilia ks. Kazimierza Sztajerwalda
Rozpoczęcie rekolekcji
Wiara Maryi była większa niż Abrahama, choć nazywany jego nazywamy ojcem wiary. Abraham uwierzył Bogu, że urodzi się mu syn pomimo podeszłego wieku jego i jego żony Sary. Zaś Maryja uwierzyła Bogu, że urodzi się Jej Syn Boży w sposób nadprzyrodzony, dzięki ingerencji Ducha Świętego, dlatego Maryja jest Matką wiary w najwyższym stopniu.
Od Maryi uczymy się zawierzenia i ufności, że Boża moc nas prowadzi. Jesteśmy słabi, ulegamy duchowi świata, używamy tylko rozumu, a nie serca i wiary. Tak jak dzieci uczą się od rodziców, tak my przebywając z Maryją uczymy się postawy wiary. Przebywanie z Maryją, zawierzanie się Jej, przyglądanie się Jej postawie, pozwala nam stawać się podobnymi do Niej. Od małego aktu wiary Bóg uzależnia wielkie łaski. Abraham uwierzył, że będzie miał wielkich potomków, choć nie widział ich, tylko syna. Z zawierzeniem się Maryi Bóg wiąże łaski, które może nie zobaczymy za naszego życia. Zobaczą je dopiero nasze dzieci lub wnuki. Bóg będzie zsyłał na nich łaski wysłużone przez nas. Poważnie traktujmy obietnice Boże, tak jak poważnie je traktował Abraham.
Nie przegapmy czasu rekolekcji. Usłyszymy słowa, które mogą nas przeobrazić. Zapamiętajmy je, zapiszmy w swoim sercu, pielęgnujmy je, wracajmy do nich, by Słowo w nas wzrastało i przyniosło owoce. Może Bóg będzie chciał w tych dniach skupienia uleczyć nasze trudne relacje rodzinne. Tak jak uleczył relacje trędowatego człowieka z dzisiejszej Ewangelii. Choroba odłączyła go od społeczności i od rodziny. Jezus uzdrawiając go, przywrócił go z powrotem do jego bliskich. Bóg chce byśmy byli oczyszczani. Zawierza nas swojej Matce. Chce uleczyć, naprawić relacje rodzinne, byśmy na drugiego człowieka patrzyli z życzliwością i otwierali się na Boga.
.
Dzień pierwszy
Murzasichle, 1 lipca 2023, sobota
Konferencja ks. Kazimierz Sztajerwald
Dar osobistej więzi z Maryją
Widzieliśmy dużo obrazów przedstawiających Matkę Bożą. Na wielu z nich widzieliśmy Maryję przytulająca z czułością do swojego policzka małego Jezusa. Ukazana jest bliska, osobista więź Jezusa i Jego Matki. Więź ludzka i przede wszystkim więź duchowa. Maryja trzyma na rękach Syna Boga, który jest święty, wielki, a który został Jej powierzony.
Od naszych narodzin, aż po późny wiek potrzebujemy bliskości, relacji z innymi ludźmi. Jeśli brakuje nam rozmowy, spojrzenia z miłością, zainteresowania, wspólnoty z drugim człowiekiem, to brakuje nam ważnego czynnika pozwalającego nam się czuć bezpiecznie i pewnie, bycia akceptowanym i kochanym. Nie lubimy przebywać z kimś, kto jest dla nas zimny i daleki. Jeśli brakuje nam pozytywnych relacji z ludźmi, to często znajdujemy sobie fałszywego przyjaciela, albo uciekamy w używki, nałogi pozwalające zagłuszyć pustkę.
Nie zawsze doceniamy dar rodzonego ojca i rodzonej matki. Przesłaniają nam ten obraz nieraz rodzinne skrzywdzenia, nieporozumienia, brak akceptacji, chłód uczuciowy. Brak rodziców najboleśniej przeżywają sieroty. Dziecko wychowane w pełnej rodzinie jest radosne, nawet jeśli narozrabia, to przeprosi. Dziecko nie mające rodziców jest smutne, wycofane, nawet jeśli wychowuje je ciocia i wujek. Ciągle ma w pamięci to, że brakuje mu rodziców.
Gorsza jest sytuacja dziecka z rozbitej rodziny niż sieroty. Mama ma nową rodzinę a jej nowy partner nie akceptuje dziecka od innego ojca. W domu ojca też jest nowa rodzina i dziecko nie czuje się akceptowane. Staje się obce wśród bliskich, nieważne, porzucone.
Erozja relacji rodzinnych w różnym stopniu i nasileniu doprowadza do rozczarowania. Pokazuje to, że ludzkie relacje nie są trwałe. Można to odczytać, jako zaproszenie ze strony Boga do wejścia na inny, wyższy poziom, który On proponuje. Bóg daje samego siebie, pociąga nas do siebie.
Otrzymaliśmy dar Matki Bożej. Ona prawdziwie kocha nas i troszczy się. Ona jest naszą najważniejszą Mamą. Mamą naszego życia duchowego. Nasza wiara i miłość zrodziła się w Jej sercu, pochodzi od Niej. To co jest duchowe ma się rozwijać w relacji do Prawdziwej Matki. Ona urodziła naszą relację z Bogiem. Zbawienie świata przyszło do nas przez Maryję. Dzięki Niej staliśmy się dziećmi Bożymi. Jezus oczekuje na nasz akt woli, byśmy chcieli wziąć do siebie Maryję. Chce dać nam Matkę i czeka na naszą odpowiedź.
Aby zrodziło się nowe życie, potrzeba rozczarować się starym. Zły duch chce nas oddzielić od Jezusa, od wierności Jemu, chce nas zniszczyć. Uformowane życie duchowe ratuje nas przed wieloma błędami, grzechami, rozczarowaniami, inaczej przeżywamy relacje z innymi, porażki i niepowodzenia. Jezus daje nam pokój, z Nim czujemy się duchowo umocnieni.
Jezus spojrzał na celnika, a ten natychmiast zostawił wszystko i poszedł za Nim. Jezus zaprosił nas do osobistej więzi z Maryją i chce byśmy natychmiast poszli za tym wezwaniem. Dar Matki zazwyczaj jest niedoceniany. Czy dziecko zasługuje na taki dar? To Maryja nas wybiera. Już w chwili Zwiastowania nas poczęła. Weszła w relację z Bogiem. Zgodziła się być Matką i przyjęła nas tak, jak przyjmuje się dzieci. Pod krzyżem Jezus Jej wskazał na nas i powiedział, aby nas przyjęła. Chrystus powierzając Maryję Janowi oczekiwał, że Jan wprowadzi Ją w swoje życie wewnętrzne. Jeśli matka nie chce przyjąć dziecka, to ono umiera. Maryja, jeśli by nas nie przyjęła, to byśmy umarli duchowo. Maryja nas przyjmuje z radością, chce się z nami dzielić swoim życiem wewnętrznym. Uczy nas, jak mamy się modlić, jak się zachować w trudnych sytuacjach, jak postępować w życiu i jaką przyjąć postawę wobec Boga i bliźnich. Ona uczy przeżywania swojego życia.
Święty Maksymilian Kolbe mówił, że wejście w więź duchową z Matką Bożą nie pomniejsza więzi z Panem Jezusem. Tak, jak w dobrej relacji pomiędzy ojcem i matką wzrastają dzieci, tak i my wzrastamy duchowo w dobrej relacji pomiędzy Panem Jezusem, a Maryją. Kto oddaje się cześć Maryi, nie umniejsza przez to czci do Pana Jezusa. Kto zaś nie chce mieć Maryi Niepokalanej za Matkę, nie będzie miał też Chrystusa Pana za Brata, ani Bóg Ojciec nie ześle mu Syna, ani Syn nie zstąpi do jego duszy, ani Duch Przenajświętszy nie ukształtuje jego ciała mistycznego na wzór Chrystusa, bo to wszystko dzieje się w Maryi Niepokalanej i tylko w Maryi”.
Bóg chce byśmy przez Maryję otrzymywali łaski, rozwijali się, stali się zdolni do miłości nadprzyrodzonej. Bez Maryi jesteśmy dosłownie pokaleczeni. Jezus zachęca nas, byśmy weszli na szlak zawierzenia Maryi.
W opowieściach pielgrzyma jest przekazana historia człowieka, którego w dzieciństwie matka nauczyła modlitwy do Maryi. Modlił się tą modlitwą codziennie. Jak dorósł uznał tę modlitwę za zbyt dziecinną i zaprzestał jej odmawiania. Pewnego dnia spotkał pustelnika, który na jego widok krzyknął: Głupcze, niewdzięczniku, dlaczego przestałeś się modlić do Maryi! Przypomniał mu liczne sytuacje, gdy był ustrzeżony od niebezpieczeństw dzięki odmawianiu tej modlitwy i opiece Maryi.
Józef Piłsudski w 1920 roku miał przekonanie działania Maryi. Kiedy wyruszył z armią, aby walczyć przez kilka dni nie napotkał wrogich oddziałów, tylko porzucone przez nich rzeczy. Powiedział o tym doświadczeniu: „Widziałem palec Boży”.
Modląc się modlitwą zawierzenia nie wiemy od jakich nieszczęść i klęsk jesteśmy zachowywani. Dopiero po śmierci dowiemy się, jakie otrzymaliśmy łaski dzięki wstawiennictwu Maryi.
.
Dzień drugi
Małe Ciche, 2 lipca 2023 niedziela
Konferencja ks. Dariusza Kowalczyka
Maryja kształtuje w nas dziecko Boże
Komentarz do filmu Rafała Porzezińskiego: „Tajemnica tajemnic”.
Maryja chce działać w naszym życiu. Lecz, aby mogła działać w nas z wielką mocą, trzeba się zgodzić na duchowe ubóstwo i słabość. Kiedy chcemy się wybić na pierwszy plan, to Ją blokujemy. Dziecko Matki Bożej nasiąka swoją Mamą. Maryja kształtuje nas duchowo, aby przez nas mogła działać Boża moc. Jezus posyłając swoich uczniów, współdziałał z nimi. Kiedy się pokłócili, kto z nich jest ważniejszy, postawił przed nimi dziecko. Jeśli apostoł będzie taki, jak dziecko, to przez niego będzie działała Boża moc.
To nie dziennikarze, politycy, bankierzy decydują o losach świata. Tylko Bóg. Nieraz wpadamy w zwątpienie i chcemy sami sobie radzić. To nie jest postawa dziecka Bożego. Prymas Polski, ks. kardynał Stefan Wyszyński i papież Jan Paweł II znali historię Polski, znali duszę Polaków, zawierzyli się Matce Bożej i dlatego wygrali.
Polska ma swoją tajemnicę, kto jej nie zna, ten przegrał. Czy jesteśmy świadomi z jakiego dziedzictwa korzystamy? Zapominając kim jest dla naszego narodu Maryja przegramy swoje dziedzictwo. Czy pamiętamy, w jakim miejscu przyszło nam żyć. Prymas Polski o tym pamiętał i tym żył, dlatego wygrał.
Polska nie zginęła w powodzi komunizmu, dzięki Matce Bożej. W czasie rządów Stalina wydawało się, że Kościół w Polsce będzie zlikwidowany, tak jak to się stało w innych krajach sąsiednich. Podobnie i w naszych czasach Matka Boża sobie poradzi, więc warto się Jej zawierzyć.
W okresie rządów komunistycznych ludzie tracili ducha. Komuniści chcieli wyrugować Boga z polskich dusz. Chcieli przeciąć nić łączącą nas z Matką Bożą, dlatego wszystko się im posypało.
Gdybyśmy przestali kochać Matkę Bożą Polska przestałaby istnieć. Nie byłoby narodu Polskiego. Teraz też szatan chce wyrugować Boga z naszych serc.
Człowiek może powiedzieć Bogu: Nie. Ale czy wolno? I w imię czego wolno?Jaką wartość można przeciwstawić, by powiedzieć Bogu: Nie, i temu, czym żyliśmy przez tysiąc lat, co stanowiło podstawę naszej tożsamości.
Nie podcinajmy tych korzeni, z których wyrośliśmy. Stosowany jest napór, by powiedzieć Bogu: Nie. Niszczony jest autorytet Jana Pawła II. On był stróżem tego, co najważniejsze w naszych sercach. Jeśli Matka Boża dała sobie radę ze złem wcześniej, to i teraz sobie poradzi.
Kiedy zło będzie tryumfować, wtedy Matka Boża będzie działać. Teraz jest czas zawierzenia się Jej.
Prymas Polski na więziennej ścianie narysował stacje Drogi Krzyżowej i powierzył siebie i Kościół w Polsce Matce Bożej. Prymas oddał się Maryi w więzieniu, w godzinie ciemności. Napisał Śluby Jasnogórskie , podjął odnowę narodu. Za czas uwięzienia był wdzięczny Maryi i nie oddałby tego doświadczenia na nic innego.
Jan Paweł II w 1981 roku przeżył zamach na swoje życie. Stał się podobny do biednych i prześladowanych, ale bogatych w łaski Boże. Papież po zamachu pogłębił swoje oddanie Matce Bożej. Mówił o sobie: „Do zamachu ja sam byłem papieżem, a po zamachu papieżem była Maryja”. Gdy szatan nas atakuje, ujawnia się moc Maryi.
Kiedy stajemy pod ścianą i zbliża się klęska, wtedy jest czas na działanie Maryi. Ona zmienia historię świata. Nie ulegnie rozpaczy ten, który zawierzył się Maryi. Gdy zło się panoszy, tylko Maryja może wszystko zmienić. Ale, by Ona wkroczyła, to muszą się zmienić całkowicie nasze serca. Kto chce służyć Maryi, wtedy Ona oddaje się jemu całkowicie.
Według planów komunistów Kościół w Polsce miał być zniszczony. To się im nie udało. Prymas mówił, że jeśli się Polska „uchrześcijani” [będzie żyć według wskazań Ewangelii], to komunizm upadnie.
Prymas modlił się do Maryi: „Uważaj naród Polski za całkowitą Twoją własność. Pragniemy czynić wszystko, co zarządzisz. Od naszej wiary zależą losy każdego z nas, naszych rodzin, kraju i świata. Matka Boża potrzebuje ludzi, przez których będzie działać. Oddanych Jej ludzi ukształtuje i uposaży w swoje łaski.
Co do nas Maryja milczy, więc módlmy się, bo nie wiemy, jakich ludzi pośle Bóg. Może takich, jak Jan Paweł II i Prymas Polski. Czekajmy, módlmy się i prośmy.
Modlitwa, to najważniejsza czynność człowieka. Odmawiajmy różaniec. Modlitwa jest kluczem do trwania przy Bogu. Ile pokus i atrakcyjnych spraw odwodzi nas od modlitwy? Bł. Elżbieta Róża Czacka powiedziała, że dziś z krzyża spływają łaski mogące odnowić świat. Modlitwa jest potęgą.
W Irlandii w miejscowości Knock jest Sanktuarium Najświętszej Panny Królowej Irlandii. W świątyni na ścianie głównej przedstawiona jest wizualizacja objawienia, które miało miejsce w 1879 roku, które widziało ponad dwadzieścioro ludzi. Widoczny jest Baranek z krzyżem i ołtarz. Przedstawione są postacie modlącej się Maryi, św. Józefa i św. Jana Apostoła. Maryja prosi, by moc Baranka odnowiła świat. Musimy wejść w modlitwę zawierzenia, by nie dopuścić do zatracenia dziedzictwa Polski, abyśmy mogli je przekazać następnym pokoleniom. Ktoś musi pokazać dzieciom, kim jest Maryja. Jeśli Polska zapomni o Matce Bożej, to zginie.
.
Dzień trzeci
Małe Ciche, 3 lipca 2023 poniedziałek
Konferencja ks. Arkadiusza Wójtowicza
Codzienność w ramionach Maryi
Świat mówi o wolności i niezależności, a jednocześnie proponuje różnorodne środki, które nas uzależniają. Bóg chce byśmy byli Jemu poddani. Ludziom trudno zgodzić się by byli na rękach Bożych, byli przez Niego niesieni i przez Maryję, stali się przed Bogiem dziećmi. Jezus powiedział, że jeśli nie staniemy się jak dzieci, nie wejdziemy do Królestwa niebieskiego.
Pan Jezus wyjaśnił św. Faustynie, że czasie Mszy świętej nie ukazywał się jej, jako Bóg Wszechmogący, aby jej nie przerazić. Przychodził do niej jako małe Dziecko, aby się Go nie bała. Jezus mówił do niej: „Chcę być na twoich rękach”. Mamy odpocząć w Bogu, aby On mógł odpocząć w nas. Bóg zwraca się do swoich umiłowanych: „Podnoszę cię do policzka, będę cię nosił na swoich skrzydłach, jak orzeł swoje pisklęta”. Takiej czułości doświadczył Jan apostoł pod krzyżem, kiedy Jezus nazwał Jana synem Maryi, a Maryję nazwał jego Matką.
Aby stać się dzieckiem musimy się duchowo odrodzić. Narodzić się z Ducha Świętego, odmłodnieć duchowo. Może się to stać, kiedy zgodzimy się ciągłe dojrzewanie do miłości. Przebywanie na rękach Maryi ułatwia nam odnowę duchową.
Kiedy Maryja zwróciła się w czasie wesela w Kanie Galilejskiej do Jezusa mówiąc: „Nie mają już wina”, usłyszała od Jezusa pozornie wymijającą odpowiedź: „Nie nadeszła jeszcze moja godzina”. Maryja w takiej sytuacji nie zniechęcała się, ufała na przekór wszystkiemu, że Jezus wie jak zaradzić zaistniałej sytuacji.
Noszenie na rękach dziecka przez rodziców, czy dziadków ma wymiar nie tylko fizyczny, ale i duchowy, bo buduje się więź pomiędzy dzieckiem, a dorosłymi. Ewangelia przekazuje nie tylko słowa, ale i gesty macierzyńskie i ojcowskie w różnorodnych wydarzeniach. W czasie ofiarowania w świątyni jerozolimskiej Maryja podaje Syna Symeonowi, a ten bierze Go na ręce i błogosławi, podobnie czyni prorokini Anna. Często się tak zdarza, że po udzielonym sakramencie Chrztu świętego, ojciec unosi na rękach nowo ochrzczone dziecko wysoko, w górę, aby je wszyscy zobaczyli i mieli udział w radości i wdzięczności rodziców i Kościoła, że oto nowy człowiek został ochrzczony w imię Jezusa Chrystusa.
Jak przeżywamy doświadczenie noszenia siebie na rękach przez Maryję?
.
Dzień czwarty
Małe Ciche, 4 lipca 2023, wtorek
Konferencja ks. Kazimierza Sztajerwalda
Maryja przewodniczką w próbach wiary i doświadczeniach pustyni
Znajdujemy się na szlaku zawierzenia, a więc uczymy się zawierzać swoje życie. Nie ważne, ile się ma lat. Ciągle trzeba się uczyć zawierzać, bo ciągle nie ufamy. Kto może być przewodnikiem na szlaku zawierzenia? Maryja, która sama przeszła ten szlak i rozumie nas. Bóg od początku przeprowadzał Ją przez próby wiary.
Pustynia jest miejscem, gdzie nie ma życia. Dla nas pustynia, to miejsce upokorzeń, gdzie nie ma oparć, odczuwa się bezradność, przeżywa trudności rodzinne, małżeńskie, poznaje się słabość swojego charakteru, słabość swojego ciała, niepełnosprawność, choroby, jest się świadomym własnej niedojrzałości duchowej i odczuwa się brak pokoju w sercu.
Pustynia jest nieprzyjazna, unika się jej. Pustynia duchowa, to próby wiary, bez których usypiamy w poczuciu samozadowolenia. Bóg chce wyprowadzać nas na pustynię duchową, bo ma takie upodobanie. Czyni tak z troski o nasze dusze. Przechodząc przez pustynię będziemy przechodzili przez różnorodne doświadczenia. Bez pustyni nie ma dojrzałego życia duchowego.
Maryja umiłowana Oblubienica Pańska była wyprowadzana na pustynie duchowe w różnych okolicznościach swojego życia. Dzieli się na kartach Ewangelii swoim doświadczeniem pustyni. W Jej doświadczeniach możemy zobaczyć własną historię życia.
Zwiastowanie – na słowa anioła skierowane do Niej w imieniu Boga, Maryja odpowiedziała: Tak – niech mi się stanie. Stało się to pod koniec roku od oficjalnych zaślubin, bezpośrednio przed wspólnym zamieszkaniem. Co powie Józef? Jaka będzie jego reakcja? Jak przyjmie wiadomość o Dziecku poczętym w tak niezwykły sposób? Czy nie uzna, że zwariowała? Istniało też ryzyko, że zostanie ukamienowana zgodnie z prawem mojżeszowym. Maryja zdawała sobie sprawę z zagrożenia. Ale też zobaczyła, że Józef Jej ufa i wierzy. Taka była próba wiary Maryi, która nie wycofała się z danego słowa Bogu.
Trudne Betlejem – Bóg nie uprzedził, że Jezus ma się narodzić w Betlejem, aby Rodzina mogła wcześniej się tam wybrać, znaleźć odpowiednie mieszkanie, zapewnić sobie utrzymanie. Zostali wezwani do wyjazdu do Betlejem przez zarządzenie Cezara Augusta w związku ze spisem ludności, kiedy znalezienie odpowiedniego mieszkania było niezwykle trudne. Nie byli przygotowani pod każdym względem. Józef nie miał pracy, dopiero musiał zdobywać środki do życia, a w Nazarecie miał lepsze możliwości utrzymania rodziny i miał gdzie mieszkać. Wiara zakłada ciemność. Młodzi Rodzice nie wiedzieli, co ich czeka w Betlejem. Matka Boża żyjąc wiarą, jednocześnie żyła w ciemnościach. Każde nasze odczucie Bożej obecności i bliskości Boga jest Jego uniżeniem się, by człowiek uwierzył i poszedł za Nim.
Ucieczka do Egiptu – obcy kraj, trudności w porozumieniu się w nieznanym języku. Pozostawiony dom w Betlejem, warsztat pracy i narzędzia pracy. A przede wszystkim lęk o życie Dziecka, które szpiedzy mogli namierzyć nawet w obcym kraju. Jak żyć i zdobywać środki do życia w nieznanym środowisku.
Zwykłe, codzienne życie – Maryja znała objawienie Boże, kim jest Jezus. A tu był zwyczajny Chłopiec, niczym nie wyróżniający się spośród innych dzieci. Kiedy pojawia się dziecko, rodzice mają wobec niego wielkie plany i marzenia, ale w miarę upływu czasu coraz bardziej się rozczarowują. Bóg przeprowadza przez Dziecko swój plan. Maryja wiedziała, że Jezus będzie Zbawicielem świata, ale nie wiedziała jak to się stanie.
Zagubienie w świątyni – Czemuś nam to uczynił? Powinienem być w tym, co należy do Mojego Ojca. Maryja uświadomiła sobie, że Jezus nie jest Jej, ale Boga Ojca. Jezus podjął osobistą relację z Bogiem Ojcem.
Boży zamysł się objawia w naszym życiu po czasie, a w danym czasie dominuje lęk, obawa, niepewność. Bóg oczekuje, że Jemu zaufamy i zobaczymy w trudnych wydarzeniach Boży palec.
Blaise Pascal (1623 - 1662), francuski filozof i matematyk miał zwyczaj zapisywać wydarzenia, w których doświadczał Bożej pomocy i łaski. Kiedy przychodził czas ciemności duchowej odczytywał notatki i to podnosiło go, umacniało. Nie ma przypadkowych wydarzeń. Pustynia i kryzys pochodzą od Boga. On wszystko przewidział i chciał, aby się to wydarzyło w naszym życiu. Trzeba zapamiętać te chwile, z których wyprowadzał nas Bóg obronną ręką, by łatwiej przechodzić kolejne próby. Kiedy myślimy, że sobie nie poradzimy w trudnościach, czujemy się samotni, słabi, ogołoceni, to Bóg jest najbliżej nas. Milczenie Boga na pustyni, to zaproszenie, by wejść na wyższy poziom duchowej relacji z Bogiem i życia duchowego. W ten sposób Bóg wychowuje nas do dojrzałości w wierze.
Matce Bożej nieobce były pustynie duchowe. Dlatego możemy się do Niej zwracać, by pomogła nam przejść kryzysy i trudności. Ona jest naszą Matką i chce z nami przechodzić przez te doświadczenia.
Warto zapoznać się ze świadectwem Romana Kluski, polskiego biznesmena, który przeszedł pustynię duchową. Doświadczył wiele niesprawiedliwości od administracji państwowej, wymiaru sprawiedliwości, od ludzi mediów. Przedstawiany w prasie i telewizji jako złodziej, oszust i przestępca na wielką skalę. W więzieniu czytał „Dzienniczek św. Faustyny” i ta lektura go umacniała. Modlił się koronką do Miłosierdzia Bożego i widział niezwykłe owoce tej modlitwy. Kiedy prokurator obrażał go, wygrażając, że go zniszczy, to po modlitwie do Miłosierdzia Bożego, ten sam prokurator następnego dnia, zwracał się do niego z szacunkiem. Bóg przeprowadził pana Romana przez próbę ciemności. Bóg jest panuje nad wszystkim. On walczył o serce pana Romana, które było warte więcej, niż utracone miliony.
Czy miałeś doświadczenia prób wiary? Jak teraz widzisz tę trudną łaskę?
.
Dzień piąty, środa
Ludźmierz, 5 lipca 2023
Homilia ks. Biskupa Andrzeja Siemieniewskiego
Jak co roku, Dzień Wspólnoty Ruchu Rodzin Nazaretańskich odbywał się w Ludźmierzu. Przy ołtarzu polowym Mszy świętej przewodniczył Ordynariusz Legnicki – ks. bp Andrzej Siemieniewski, delegat Konferencji Episkopatu Polski ds. Ruchu Rodzin Nazaretańskich. Wraz z nim Eucharystię sprawowało 22 kapłanów z RRN z kilku diecezji. Ks. bp Andrzej Siemieniewski w homilii powiedział:
Zgromadziliśmy się na Mszy świętej, w czasie której głosi się Ewangelię, jak za czasów Jezusa: w plenerze, na trawie, pod gołym niebem, wśród śpiewu ptaków. Jest to uprzywilejowana sceneria, by przeżyć wydarzenie z Ewangelii, gdzie po raz pierwszy usłyszano słowa i czyny z mocą. Słowo Boga ma moc. „Pan z wami” - przemówił Pan Jezus, nie autor tekstu. Przekazowi towarzyszą czyny i gesty. Kiedy otwieramy usta i serca, odpowiadamy: „I z duchem twoim.”
Słowo mówione można porównać do kamienia rzuconego w wodę. Uderzone w spokojną toń tworzy kręgi na wodzie. Podobnie Słowo Boże tworzy kręgi przez wieki. Tekst o uwolnieniu dwóch opętanych ludzi przez wieki historii dotarł do naszych czasów. W 1872 roku pisarz rosyjski Fiodor Dostojewski napisał powieść „Biesy”, w której opisał, jak zły duch usidla i działa przez człowieka. Fiodor Dostojewski napisał tę książkę w czasach kiedy rodziły się modne i groźne filozofie promujące ateizm, odrzucenie rodziny i ofiarności. Pisarz opisał je i proroczo zapowiedział do czego one doprowadzą i jakie opłakane skutki przyniosą. Powieść kończy się sceną opisaną w dzisiejszej Ewangelii. Przychodzi Chrystus i wyrzuca demony, uwalniając opętanych. Chrystus wskazuje drogę ratunku. Jest nią Bóg, Biblia, Kościół. Przemyślenia Dostojewskiego są nadal aktualne.
Kogo Jezus wybrał na swoich apostołów? Oto tu są. Ale się wymawiają. Ja jestem za stary. Ja jestem zmęczony. Jest nas za mało. Wiemy, jaka jest sytuacja w Kościele. Może kiedyś było lepiej. Panuje apatia i gnuśność. Jezus leczy Słowem.
Ojciec zrodził nas przez Słowo. Czujemy się starzy, zmęczeni. A Słowo Boże przychodzi i z takich postaw nas leczy.
Abraham miał 100 lat, czuł się już za stary, by mieć dziedzica. Chciał, aby pracownik z Damaszku go zastąpił.
Dawid był za młody, dlatego pozostawiono go na pastwisku i pominięto przedstawiając starszych braci prorokowi. Wreszcie kazał przyprowadzić najmłodszego syna, mówiąc: „Wezwijcie go, bo nie tak patrzy Bóg, jak patrzy człowiek”.
Piotr był zbyt lękliwy. Zaparł się Jezusa. Można było wybrać lepszego, ale Jezus wybrał Piotra: „Ty jesteś Piotr, czyli opoka i na tej opoce zbuduję mój Kościół”.
Paweł był zbyt porywczy. Nie nadawał się do głoszenia Ewangelii. Prześladował chrześcijan. Jednak to on zaniósł Słowo do ludów i narodów pogańskich.
W Ludźmierzu wystawiliśmy się na ryzyko. Choć jesteśmy słabi, to mamy pełnić Boże plany. Kiedy Hagar straciła nadzieję, bo bukłak na wodę był już pusty, Bóg otworzył jej oczy i zobaczyła studnię na pustyni. Ważnym aspektem słuchania Słowa Bożego jest to, że Bóg choć wyposażył nas w małe bukłaki o niewystarczającej pojemności, aby nas napoić, otwiera nam oczy i pokazuje studnię z wodą. Woda w studni się nie wyczerpuje. Hagar nawet nie miała męża, a Bóg sprawił, że jej potomkowie wyrośli na wielki naród.
Bóg ma plan dla nieważnych w oczach świata i czyni ich wielkimi. Powołanie nie jest patrzeniem w lustro i kontemplowaniem swojej słabości. Nie jest też wymawianiem się, że jestem za stary, albo okazałem się słabym i zawodnym człowiekiem. Dla Boga nie ma „gdybym...”. Bóg jest miłosierny, leczy słabości i choroby. Dla Niego ważne jest dzisiaj. To Bóg wybiera, nie my, którzy się wymawiamy: niech to zrobią lepsi. Hagar nie miała wystarczająco mądrości, ani wody, ani nawet nie miała męża, a stała się założycielką narodów Ismaelitów, sąsiadów Izraela.
Zostawmy Bogu słowo „gdybym...”. Adresaci Bożego Słowa są tutaj. W Legnicy odbyło się spotkanie na temat: „Po co nam jest potrzebny Kościół?” Uczestnicy stopniowo doszli do wniosku, że po to zostaliśmy ochrzczeni, byśmy budowali, jako żywe kamienie żywy Kościół.
Jesteśmy domownikami Boga. Nazwa Ruch Rodzin Nazaretańskich wywodzi się wprost od Świętej Rodziny z Nazaretu. Czujemy się i jesteśmy domownikami Boga. Domownik, to nie najemca. Domownik myśli, jak posprzątać, odnowić, pomalować dom. Dbajmy o Dom Boży. Wakacje to dobry czas, by przyjąć na wyrost nazwę Ruch Rodzin Nazaretańskich i skierować Słowo do tych, co Boga nie znają. Jesteśmy domownikami tam, gdzie przebywali Jezus, Maryja i św. Józef. Czujemy się przedstawicielami Domu Nazaretańskiego. Czujemy się spadkobiercami tych, co słuchali Słowo Boże pod otwartym niebem, „byśmy byli jakby pierwocinami Jego stworzeń” (Jk 1, 18).
Konferencja ks. Dariusza Kowalczyka
Maryja wzorem zawierzenia Bogu
Zawierzenie jest związane z wiarą. Na świat można patrzeć w różny sposób. Widzieć go z góry, podziwiając dzieło Boże. Wiarę otrzymujemy w darze od Boga, który jest światłem wiary oświecającym każdego człowieka. Jeśli człowiek ma oczy wiary dostrzega światło Boże. Jeśli nie ma oczu wiary nie zobaczy światła. Zawierzenia Bogu jest pójściem za światłem wiary.
W dzisiejszej Ewangelii słyszeliśmy o burzy na jeziorze. Jezus spał spokojnie, kiedy wody jeziora targały łodzią, a uczniowie w panice budzili Jezusa wołając: Panie ratuj, bo giniemy! Mogliby zapytać: „Boże, nie rozumiemy, dlaczego mamy być spokojni, gdy jest burza? Uczniowie wiele słyszeli od Jezusa o zaufaniu Bogu. Teraz mogli przejść z teorii do praktyki zawierzenia się Bogu.
W czasie zwiastowania anioł objawił Maryi wolę Boga – zostaniesz Matką Mesjasza. Miała Ona jedno pytanie: „Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?” Maryja już wcześniej chciała żyć wyłącznie dla Boga. A tu założyła rodzinę. Więc, jak to się stanie? W odpowiedzi usłyszała: „Duch Święty zstąpi na Ciebie i otrzymasz moc Najwyższego”. To Jej wystarczyło, by uwierzyć i powiedzieć: FIAT – „Niech mi się stanie według słowa Twego”. Idę za Twoją wolą Boże. Zgadzam się na Twój plan. W kaplicy na Bachledówce znajduje się witraż z obrazem Zwiastowania i napis pod nim: „Nie musisz wszystkiego rozumieć. Wystarczy, że wszystko, co daje Bóg pokochasz”. Może nie wszystko rozumiemy, ale wiemy, że Bóg nas kocha i idziemy za Nim w ciemno. Ksiądz Dolindo mówił: Nie trzeba się lękać, a Bogu się zawierzyć. On wszystko wie. Oddawać Mu wszystkie trudności, to czego się boimy, co nie udało się. Zawierzam Maryi wszystko, ufam, że wszystko co daje Bóg jest dobre dla mnie.
Ks. Tadeusz Dajczer pisał, że Bóg czeka na dusze, takie jak Maryja. Bóg pragnie dusz, by zlewać na nie łaski, tak jak na Maryję. Akt oddania się Maryi nie zadziała, jeśli nie zamieni się w akt zawierzenia.
Gotowy do zjedzenia chleb, został wcześniej poddany procesowi długiego przygotowania. Najpierw zostało zasiane ziarno w ciemnej ziemi, zebrane kłosy poddane młóceniu, ziarno zmielone na mąkę, potem wyrabiano ciasto, które musiało wyrosnąć, uformowano bochenki, by je poddać obróbce termicznej w piecu. Zwykły chleb, a ile czynności musi być wykonanych w niełatwym i długim procesie. My nie rozumiemy planu i działania Boga. Nie wiemy, czemu służą wielorakie wydarzenia z naszego życia. Ślepe oczy niewiary nie przyjmują światła. Oczy wiary widzą światło. Różnorodne sytuacje muszą zaistnieć w naszym życiu, by powstał „chleb” - owoc zawierzenia.
Maryja doświadczyła realnej i głębokiej relacji z Bogiem i przyjaźni. Gdy Bóg staje się obecny w życiu pojawia się pokój. Wielu ludzi w obliczu trudności zachowuje spokój, bo wiedzą, że w tych wszystkich przeciwnościach jest Bóg. Małe dziecko naśladuje rodziców. Żyje ich życiem. Myśli i mówi, tak jak rodzice. Gdy jesteśmy blisko Maryi stajemy się do Niej podobni, wtedy Ona uczy nas mówić Bogu FIAT i z Nią wszystkie trudne sprawy stają się łatwe. „Kto się oddaje Maryi, to Ona daje mu swój udział w swej wierze. Jej wiara jest większa od wiary apostołów, proroków i świętych”. Maryja karmi nas swoją wiarą i nam jej udziela. Tak jak mały Jezus pozostawał na rękach Maryi, tak i człowiek Jej zawierzony pozostaje na Jej rękach nieustannie. Połączeni jesteśmy z Maryją „pępowiną” duchową. Wszystkie bogactwa duchowe Maryi, poprzez tę „pępowinę” są nam udzielane. Jest to tajemnicze połączenie, bo przez Nią otrzymujemy wszystko od Boga. Dlatego Maryja jest Matką naszej wiary. Maryja chce oddziaływać na każdego człowieka, który się Jej zawierzył. Ona chce w nas żyć.
Odnowienie aktu zawierzenia jest ponownym zaproszeniem Maryi, aby we mnie było obecne Jej życie i Jej działanie. Duch Święty wzywa Maryję, by była obecna w tych, których On wybrał. Przeżywajmy Jej tajemnice tak, aby objawiła się w nas Jej niezłomna wiara i stanowcza wola. Do tego prowadzi zawierzenia się Maryi. Jeśli „chleb” zawierzenia będzie poddany obróbce, wtedy Matka Boża będzie w nas żyć. To, że Jezus oddał nas Maryi nie jest teorią. Jest to połączenie się z tym wszystkim, co stanowi życie Maryi.
.
Dzień szósty, czwartek
Bukowina Tatrzańska, 6 lipca 2023
Konferencja ks. Lecha Sitka
Z Maryją otwierać się na Bożą moc w doświadczeniach słabości
Jesteśmy w kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa. Nad ołtarzem góruje piękna figura Pana Jezusa z otwartym sercem. Wszyscy jesteśmy w Jego Sercu. To Serce jest otoczone cierniami. Miłość Boża jest większa niż ciernie grzechów. Jezus kocha nas jako grzeszników. W nas jest zło, ale miłość Boża jest większa. Ona przemienia nas. W Sercu Jezusa odkrywamy tajemnicę naszego życia od narodzenia, poprzez dzieciństwo, młodość i dorosłość. Bóg chce, byśmy się zjednoczyli z Sercem Jezusa poprzez Serce Maryi.
Serce Maryi jest wolne od grzechu i Jej pragnieniem jest byśmy uwalniali się od grzechu. Jest to możliwe, jeśli zjednoczymy się z Jej Sercem. Prośmy Maryję, aby przemieniała nasze serca tak, abyśmy byli gotowi zjednoczyć się z Sercem Jezusa. Jeśli wnikniemy w Serce Maryi, to zrozumiemy, że Ona niosła krzyż poddania się woli Boga. Troszczy się o nas, tak jak troszczyła się o Jezusa. Ratuje nas, kocha i nieustannie prowadzi do Serca Jezusa.
Maryja jest z tymi, którzy wchodzą na drogę krzyża własnych grzechów. Nie potrafimy uwolnić się od grzechów, dlatego Maryja wyprasza nam łaskę uwalniania się od nich. Podczas prób wiary Maryja będzie z nami zawsze. Na drodze krzyża jest z nami Maryja, wstawia się za nami i wyprasza nam potrzebne łaski.
W Sercu Jezusa pozostają ci, który w Niego wierzą i ufają Mu, ale także ci, którzy w Niego nie wierzą, bluźnią, złorzeczą. On także ich kocha. Maryi zależy na każdym z nas. Będzie z nami i będzie nas uczyła, jak nie odpowiadać złem na zło. Gdzie jest najwięcej światła i gdzie możemy być wzmocnieni? Na Drodze Krzyżowej. Tam znajdujemy wskazówki, jak przyznać się do słabości, do letniości i tam odnajdziemy Jezusa. Poszukując Serca Jezusa zacznijmy od modlitwy. Trzeba prosić, by Serce Jezusa dla nas się otworzyło.
Na rekolekcyjnym „Szlaku Zawierzenia” oddajmy Matce Bożej siebie i swoich bliskich. Zbliżenie się do Serca Maryi jest dla nas darem i pozwala nam stać się świadomymi chrześcijanami i dziećmi Bożymi. Idźmy szlakiem, którym prowadzi nas Bóg poprzez zjednoczenie z Nim. Chrystus w nas mieszka i prowadzi do Matki Bożej. Jezus daje nam ziarno Słowa Bożego. Niech padnie ono w ziemię żyzną i niech przyniesie dobre owoce. Przyjmijmy Słowo Boże, a przez modlitwę i Eucharystię wydajmy owoc. Pamiętajmy o Niepokalanym Sercu Maryi i Najdroższym Sercu Jezusa.
.
Dzień siódmy, piątek
Małe Ciche, 7 lipca 2023
Konferencja ks. Mieczysława Jerzaka
W ramionach Maryi na drodze krzyża i samotności
Matka Boża jest z nami, będąc w Jej ramionach, pod Jej opieką
i płaszczem, nie jesteśmy sami.
Niewielu ludzi chce słuchać o drodze krzyżowej. Życie biegnie nieraz piękniej i bez większych kłopotów, a jeśli pojawiają trudne wydarzenia, stają się drogą krzyżową często przeżywaną przez nich w samotności.
Samotność dotyka ludzi w każdym wieku. Samotności doświadczają ludzie starsi i chorzy. Pomimo, że ktoś ich od czasu do czasu odwiedza, to samotność jest dla nich dokuczliwa. Młody człowiek nawet jeśli ma duże grono znajomych, też może się czuć samotnym. W szkole jedna z uczennic pomimo licznych kontaktów z innymi czuła samotna. Nie miała wsparcia u rodziców zapracowanych tak, że nie mieli dla niej czasu. Pewnego dnia postanowiła w sposób radykalny zakończyć życie.
Każdy człowiek doświadcza samotności. Doświadczenie to, chociaż trudne jest ważne i cenne. Warto je podjąć, gdyż Bóg nas wtedy wspiera i uświęca. Matka Boża, gdy usłyszała, że Jej duszę przeniknie miecz, przeczuwała Drogę Krzyżową i samotność. Tak się stało, gdy Jezus został skazany przez Piłata, Maryja pozostała w pobliżu cierpiącego Jezusa i towarzyszyła Mu.
Maryja przyjęła wszystko, co było związane z ofiarą Jej Syna i pozostała przy Nim. Cierpienie Jezusa było dla Maryi trudne, gdyż była Matką i po ludzku bardzo je przeżywała. W religii hebrajskiej Bóg jest postrzegany jako mocny, wszechwładny i silny. Nie wyobrażano sobie, by Bóg był słaby, cierpiący, pobity, pogardzony, niezrozumiany, a wreszcie, by przybity do krzyża umierał. Maryja idzie za orszakiem podążającym na Golgotę i cierpi. A jednocześnie przeżywa tę sytuację dzięki rozumowi oświeconemu wiarą.
Współczesny człowiek posługuje się rozumem przy rozwiązywaniu swoich problemów. W niedzielę zbiera siano z pola, bo podejrzewa, że będzie padać deszcz. Nie zwraca uwagi, że przekracza Boże przykazanie. Boi się jedynie straty materialnej. Mija poniedziałek, wtorek, środa, ale pada, ale dopiero w czwartek. Natomiast człowiek, którego rozum jest oświecony wiarą, wierzy, że Bóg nad wszystkim czuwa. Robi tyle, ile jest to możliwe, a resztę pozostawia w ręku Boga.
Matka Boża kierowała się rozumem oświeconym wiarą. Wierzyła, że Jezus jest Zbawicielem świata i że ofiara cierpienia i śmierci Jezusa jest potrzebna, by świat został zbawiony. Kiedy Jezus został złożony do grobu Matka Boża nie rozpaczała, nie buntowała się, gdyż przyjmowała te doświadczenia rozumem oświeconym wiarą. Trudny czas od śmierci do zmartwychwstania był przez Nią też przyjęty z wiarą. Na Jej wierze oparła się cała wiara Kościoła. Spełniło się oczekiwanie Matki Bożej, bo Jezus zmartwychwstał. Jednak nie zostało Jej odjęte doświadczenie cierpienia i bólu. Później widziała prześladowanych i zabijanych uczniów Chrystusa – Jej dzieci.
Na tych, co prześladowali Jezusa i jego uczniów, także patrzyła oczyma wiary. To też były Jej dzieci. Za nich również umarł Boży Syn.
Człowiek doświadczając drogi krzyżowej w pierwszym odruchu się buntuje, denerwuje, złości. Pyta się: „Dlaczego spotyka go cierpienie? Jaki ma ono sens?” Do tego przychodzi smutek, niepokój o przyszłość, nerwowość.
W każdej chwili nasze życie może się odmienić, ale bunt możemy przeżywać w ramionach Maryi, jeśli się do Niej zwrócimy: „Matko, Ty wszystko przeżywałaś w duchu wiary. Otocz mnie swoją opieką, weź w swoje ramiona, bo ja potrafię się zbuntować przeciw Bogu”. Cierpienie może trwać długo lub krótko.
Ma ono fundamentalne znaczenie. Kto je przyjmie, wyjdzie na prostą drogę.
Kiedyś przyjdzie czas śmierci. Jeśli nie będziemy przygotowani na spotkanie z Bogiem przez cierpienie, to nie będziemy gotowi na niebo i będziemy musieli przejść czyściec. Pilnujmy łaski samotności i cierpienia, współpracujmy z tą łaską, abyśmy byli zbawieni my i nasi bliscy.
.
Zakończenie rekolekcji
Małe Ciche, 8 lipca 2023
Homilia ks. Kazimierza Sztajerwalda
Po tylu dniach rekolekcji mamy innego ducha. Do naszego serca napływają Boże łaski, jednocześnie zostaniemy narażeni na wpływy świata. Będziemy kuszeni, aby zapomnieć o Bogu i o życiu duchowym. Dzięki łasce Matki Bożej nie musimy się poddawać tym wpływom. Przyjmując Chrystusa mamy świadomość własnej godności dzieci Bożych. Nie czujmy się lepsi od innych. Żyjąc w świecie stajemy się zaczynem, stajemy się solą uświęcającą to, co jest co jest stare i zwietrzałe. Nie nawracajmy nikogo na siłę, nie przeciągajmy na swoją stronę. Nie możemy potępiać innych, za to, że żyją inaczej niż my sobie to wyobrażamy. Świadectwo stanie się czytelne i poruszające, gdy inni zostają pociągnięci do Boga naszym życiem i postawą wobec bliźnich.
Matka mająca problemy z dorastającą córką, nie potrafiła z nią się porozumieć, nie rozumiała jej postępowania. Po pewnym czasie zrozumiała, że Bóg ma wobec każdego inny plan, inną drogę dochodzenia do świętości.
Faryzeusze chcieli, aby wszyscy ludzie byli tacy sami, jak oni. Jezus nie potępiał przywiązania do Prawa Mojżeszowego. Jesteśmy wolni, ale wierni przykazaniom. Jesteśmy nowymi ludźmi. Wpatrujmy się w Jezusa -Oblubieńca i chciejmy Go naśladować. Każdą czynność wykonujmy poruszeni Duchem Bożym. Niech Jezus nas pociąga i zachwyca.
Jakiemu duchowi jesteśmy poddani? Jakie emocje, jakie myśli do nas docierają? Jezus zmienia nas, a nie świat. On daje wszelkie łaski pomocne do naszego uświęcenia. On chce, by przez nas uświęcili się inni ludzie.
Bóg daje nam Maryję, bo Ona w pełni Jemu się oddała i pomaga nam w pełni otwierać się na Bożego Ducha. Akt oddania się Maryi jest aktem woli, aktem zgody, by być bardziej dyspozycyjnym i przyjmować w pokorze doświadczenia, przez które Bóg chce nas uświęcić.
W czasie rekolekcji podejmowane były następujące tematy:
Dar życia z Maryją – Bóg daje nam siebie i sakramenty, by mógł w nas działać. Chce, byśmy otwierali się na Niego i oddali się Maryi.
Maryja kształtuje w nas dziecko Boże – Bóg chce, by nasze serca były pokorne i pełne miłości, byśmy pozwolili Maryi kształtować w nas Boże dziecięctwo.
Codzienność w ramionach Maryi – nie można odkładać nawrócenia serca na jutro. Trzeba zdecydować się na nawrócenie już dzisiaj, zawierzając się Maryi, zapraszając Ją do wszystkich spraw i zajęć. Zawsze przyjmować to, co daje Bóg.
Maryja przewodniczką w próbach wiary i doświadczeniu pustyni – łatwo jest iść za Bogiem, kiedy nic nam nie przeszkadza, w spokoju. Trudniej jest, gdy pojawiają się przeszkody, cierpienie, samotność. Wtedy mamy ochotę na ucieczkę, buntujemy się, zapominamy o Słowie Bożym i rezygnujemy z wierności Bogu. Maryja przypomina nam wtedy, że jest z nami zawsze. Nawet jeśli tego nie czujemy, odpowiadajmy z wiarą, z ufnością szukajmy schronienia w Jej ramionach. Troszczmy się o relację z Maryją. Ona jest przewodniczką na drodze zawierzenia.
Maryja wzorem zawierzenia Bogu – Akt zawierzenia jest aktem woli. W wolności oddajemy swoje serce Maryi. Modląc się za kogoś, by się nawrócił, pamiętajmy, że ta osoba jest wolna i musi sama chcieć się zmienić.
Z Maryją otwierać się na Bożą moc w doświadczeniach słabości – Bóg jest z nami zawsze, a szczególnie wtedy, gdy jest nam najtrudniej. Daje nam swoją Matkę. Z Nią widzimy wszystko inaczej, mniej się zniechęcamy, akceptujemy siebie i wszystko ma sens. Słabości nie są po to, byśmy się zniechęcali, ale byśmy byli bardziej pokorni.
W ramionach Maryi na drodze krzyża i samotności – traktujmy samotność i cierpienie, jako cenny dar przygotowujący nas do spotkania z Bogiem w niebie. Im większe piętrzą się trudności, tym szybciej trzeba uciekać się do Chrystusa, by się nie załamać.
Rekolekcje przygotowują nas do złożenia aktu oddania się Maryi, mają w nas obudzić pragnienie świadomego podjęcia tej decyzji. Bóg chce, byśmy otwierali się na Maryję, a reszta będzie nam dodana. Ona będzie nas otwierała na życie w komunii z Chrystusem.
Rekolekcje zakończymy odnawiając akt osobistego oddania się Maryi na służbę Kościołowi przed wystawionym Panem Jezusem w Najświętszym Sakramencie. Po adoracji udzielone zostanie indywidualnie błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem.