mozaika ZAPRASZAMY

do kościoła Świętej Rodziny Warszawa ul Rozwadowska 9/11

2 czerwca 2026 (wtorek)

19.00 Msza święta
20.00 konferencja

Dyżur liturgiczny pełni grupa z parafii Niepokalanego Poczęcia Maryi w Otwocku Śródborowie

Niełatwy wysiłek ufności. Konf. 28.04.2026

Konferencja ks. Janusza Kopczyńskiego

Zacisze, 28 kwietnia 2026

Niełatwy wysiłek ufności.

„Ja zaś pokładam ufność w Tobie, Panie, mówię: Ty jesteś moim Bogiem” (Ps 31, 15) Zaufanie wobec Boga może być usłane trudnościami. Nasze pełne ufności oczekiwanie miłosierdzia winno być podobne do oczekiwania na spotkanie z ojcem ginącego z głodu marnotrawnego syna. Oczekiwania przenikniętego nadzieją na ocalenie.

Powrót syna marnotrawnego może być najeżony pytaniami podważającymi sens powrotu: po co mam wracać, jaki jest sens powrotu, co to zmieni w mojej sytuacji? Syn może obawiać się otrzymania depeszy, że ojciec nie żyje, a brat nie życzyłby się z nim spotkać. Powrót do domu Ojca jest zaufaniem wobec Boga zbudowanym przez wcześniejsze doświadczenia w czasie przyjmowania sakramentu spowiedzi, przez lekturą duchową Słowa Bożego, przez wyciągniętą dłoń życzliwego człowieka. Te doświadczenia otwierają drogę do wyznania: Jezu, ufam Tobie.

W czasie wojny kobieta wywieziona na Sybir przetrwała nieludzkie warunki pracy i pobytu w obozie dzięki nadziei, że odnajdzie swoją córkę, która została w Polsce. Ta myśl dawała jej siłę do wytrwania. Potrzebna jest świadomość miłości, by przetrwać i ufność, że powrót ma sens. Ważny jest kierunek, a jak szybko zostanie osiągnięty cel jest mniej ważne. Jeśli jest kierunek, to wysiłek ma sens, Człowiek ma wtedy siłę, by pokonać każdą trudność.

„Zaufałem, zaufałem Panu, a On nade mną się pochylił. I wysłuchał mego głosu. Wydobył mnie z dołu zagłady, a stopy moje postawił na skale i umocnił moje kroki. Wielu to zobaczy i uwierzy”. (Ps 40) Niech Bóg prowadzi nas na naszych drogach, byśmy pokonywali własne ego, byśmy nie szukali własnych korzyści, nie szukali poklasku. Ufność daje siłę do wewnętrznej przemiany. Cała wartość tej pracy pochodzi z wnętrza człowieka kierującego się tęsknotą za Bogiem.

Niełatwy wysiłek ufności zatruwa pytanie: czy Bóg nas nie odrzuci? Jednak podtrzymuje nas myśl: cokolwiek stanie się ze mną, za to dziękuję Ci Boże. Trud syna marnotrawnego przyniósł niespodziewany wynik, ponieważ ojciec zamienił jego żebraczy strój w najlepszą szatę, obdarzył kosztownym pierścieniem i wyprawił ucztę oraz obdarzył pełnym miłości pocałunkiem.

Panie, chcę iść do ciebie, chcę z Tobą się spotkać, a jeśli kiedykolwiek odejdę, to chcę jak najszybciej powrócić.

Podobni do syna marnotrawnego. Konf. 21.04.2026

Konferencja ks. Andrzeja Mazańskiego

Zacisze, 21 kwietnia 2026

Podobni do syna marnotrawnego.

Przypowieść o synu marnotrawnym znamy, ale nie zawsze potrafimy utożsamić się z jej bohaterem, chociaż wiele osób chętnie czuje się podobnym do jego starszego brata. Słowo „podobni”, skierowało moją myśl w kierunku absurdalnym. Skoro „podobni”, to stanęła mi przed oczyma postać z dzisiejszego I czytania, czyli św. Paweł. To karkołomne zestawienia: syn marnotrawny i św. Paweł, lecz w kluczu „podobni” otwiera się szeroka perspektywa.

Będąc w Rzymie w Bazylice św. Pawła za Murami, udałem się do nieodległej miejscowości, gdzie został pobudowany kościół, gdzie został ścięty św. Paweł. W tym kościele znajduje się malowidło przedstawiające św. Pawła wchodzącego do bram nieba, któremu wyszedł na powitanie św. Szczepan. Ten św. Szczepan, który został ukamienowany w obecności i przy aprobacie Szawła. Przed swoją śmiercią św. Szczepan krytykował arcykapłanów i faryzeuszy, mówiąc o nich, jako o ludziach twardego karku i opornego serca i uszu. Jednym z nich był Szaweł, który sprzeciwiając się Duchowi Świętemu, brał czynny udział w prześladowaniu pierwszych chrześcijan, przekonany o słuszności swoich działań.

Owładnięty żądzą zabijania wyznawców Chrystusa Szaweł udał się do Damaszku. Tam oślepiony intensywnym światłem, zostaje zrzucony z konia na ziemię i usłyszał głos: Szawle, Szawle, czemu Mnie prześladujesz? I zaraz dowiaduje się, że Tym, którego prześladuje jest Jezus, który mówi do niego. Oślepiony i osłabiony Szaweł został zaprowadzony do jednego z domów w Damaszku. Czuł się bardziej poniżony niż syn marnotrawny, bo tamten świadom swojego złego zachowania, po refleksji i o własnych siłach zdecydował się powrócić do ojca. Szaweł był nieświadomy własnych błędów, został przemocą, gwałtownie zatrzymany i zrzucony z konia. W jednej chwili z energicznego i pełnego dynamizmu człowieka, stał się niezaradnym biedakiem, pozbawionym wzroku i z trudem się poruszający z pomocą towarzyszy, którymi wcześniej dowodził. Został ogołocony ze wszystkiego, co stanowiło o jego sile i pozycji.

Jego sytuację zmienia przybycie Ananiasza, który mu udzielił mu chrztu. Chrzest był pełną miłości i podnoszącą z upadku odpowiedzią Boga dla poznającego prawdę o sobie Szawła. Odtąd już jako Paweł obdarowany łaską zaczyna nowe życie chrześcijańskie. Stał się świadkiem Jezusa, choć spotykał się z nieufnością chrześcijan, obawiających się niedawnego prześladowcy. Choć Paweł spotkał się też z Apostołami w Jerozolimie, którzy potwierdzili jego świadectwo, to nie zdobył zaufania. Z drugiej strony dla zwolenników faryzeuszy stał się wrogiem i chciano go zabić. Po tułaczce osiadł na wiele lat w swej rodzinnej miejscowości, w Tarsie. Tam spotkał się z Barnabą. Razem wyruszyli w podróże misyjne nawracając pogan.

Św. Paweł pod koniec swojego aktywnego apostołowania napisał: „Nauka to zasługująca na wiarę i godna całkowitego uznania, że Chrystus Jezus przyszedł na świat zbawić grzeszników, spośród których ja jestem pierwszy. Lecz dostąpiłem miłosierdzia po to, by we mnie pierwszym Jezus Chrystus pokazał całą wielkoduszność jako przykład dla tych, którzy w Niego wierzyć będą dla życia wiecznego”. (Tm 1, 15-16) Ten fragment listu do Tymoteusza pokazuje, że św. Paweł był świadomy swojej grzeszności i tego, co Jezus przez niego uczynił. Św. Paweł wiedział, że pozostaje grzesznikiem, który ciągle potrzebuje być uratowanym i zbawionym przez Jezusa.

Doświadczenie upadku z konia, ślepoty, poczucie poniżenia, a później lata odrzucenia i osamotnienia przeżywane w Tarsie, były pomocne w odkryciu, kim jest. Na drodze do Damaszku spotkał żyjącego Chrystusa i od tej pory wiedział, po co ma żyć i jak ma żyć. Podobieństwo św. Pawła do syna marnotrawnego jest widoczne, aby każdy z nas mógł w sobie odnaleźć to podobieństwo.

Ewangeliczny ptochos – szalony w swej ufności pielgrzym nadziei. Konf. 14.04.2026

Konferencja ks. Mieczysława Jerzaka

Zacisze, 14 kwietnia 2026

Ewangeliczny ptochos – szalony w swej ufności pielgrzym nadziei.

Przedstawiony w Ewangelii ubogi człowiek, pokładający nadzieję w Bogu na nic nie liczy, tylko na łaskę Bożą. W Mszale Rzymskim zawarta jest prefacja do Pierwszej Modlitwy Eucharystycznej o Tajemnicy Pojednania – Pojednanie jako powrót do Ojca. „Zaprawdę, godne jest to, abyśmy Tobie składali dziękczynienie, Ojcze święty, Boże nieskończonej dobroci. Ty nieustannie wzywasz grzeszników do odnowy w Twoim Duchu i najpełniej objawiasz swoją wszechmoc w łasce przebaczenia. Wiele razy ludzie łamali Twoje przymierze, a Ty zamiast ich opuścić, zawarłeś z nimi nowe przymierze przez Jezusa, Twojego Syna i naszego Odkupiciela: przymierze tak mocne, że nic nie może go złamać. Nam także dajesz czas pojednania i pokoju, abyśmy polecając się jedynie Twojemu miłosierdziu odnaleźli drogę powrotu do Ciebie, otwierając się na działanie Ducha Świętego żyli nowym życiem w Chrystusie, wychwalali nieprzerwanie Twoje imię i służyli braciom”.

Zwróćmy uwagę na postawę ewangelicznego żebraka, doświadczającego ubóstwa, ale pokładającemu ufność w Bogu i wszystkiego od niego oczekującego. Jesteśmy ubodzy w zasługi i cnoty. Co możemy uczynić? Mamy dobre pragnienia, ale ich realizacja nie jest prosta. Każdego dnia postanawiamy poprawę, a później okazuje się, że wracamy do starego życia. Znając swoje słabości, wiemy, że jest to niemożliwe. Rozpoznając to, pozostaje nam całą ufność pokładać w Bogu i wszystkiego od Niego oczekiwać. Mój organista poważnie zachorował i jest robione wszystko, co możliwe, ale choroba nie cofa się. Chcemy dobra, więc wytrwale prosimy Boga o powrót do zdrowia.

Ubogi nie przestaje żebrać i prosić o litość oraz nie przestaje ufać. Postawa żebrania, proszenia o litość, kiedy tej litości trudno się spodziewać jest bardzo ważna. Taką postawę miały kobieta cierpiąca na krwotok, czy kobieta prosząca o zdrowie dla swojej córki. Obie nie uważały że im się to należy, bo nie należały do narodu żydowskiego, ale ufały i otrzymały to, o co prosiły.

Ptochos odsłania swoją słabość, by być uzdrowionym. Chodzi o postawę przyznania się i odsłonięcia słabości, by była uleczona. Taką postawę trzeba mieć codziennie.

Zbliża się dwutysięczna rocznica ofiary Chrystusa. Ufnie zwracajmy się do Miłosierdzia Bożego, bo Bóg kocha bezwarunkowo, zawsze i za darmo. Na drogę duchową najlepiej wejść przez komunię życia z Maryją. Ona poprowadzi do komunii życia z sobą i do komunii życia z Chrystusem, swoim umiłowanym Synem.

Wielkanocna Pielgrzymka na Jasną Górę 2026 relacja

29 Pielgrzymka Ruchu Rodzin Nazaretańskich na Jasną Górę

Obraz Jezusa Miłosiernego

Dnia 11 kwietnia 2026 odbyła się 29 wielkanocna Pielgrzymka RRN na Jasną Górę. W tym roku towarzyszyło nam hasło: Świętymi bądźcie, bo Ja jestem święty zaczerpnięte z Pierwszego Listu św. Piotra (1, 16). Świętość i doskonałość Boga to przede wszystkim Jego nieskończone miłosierdzie. Prosiliśmy naszą Matkę, aby wyjednała nam dar bycia narzędziami miłosierdzia Ojca Niebieskiego, zwłaszcza przez podjęcie posługi ewangelizacyjnej i apostolskiej wobec najbardziej zagubionych – w duchu zawołania obecnego roku duszpasterskiego: „Uczniowie-misjonarze”.

Do Narodowego Sanktuarium z całej Polski przyjechało około 800 osób, a z diecezji warszawsko-praskiej przybyło blisko 100 osób. Nasze spotkanie rozpoczęło się w sali ojca Kordeckiego. Pełną relację można obejrzeć i odsłuchać na Stronie Ogólnopolskiej RRN www.rrn.info.pl

Wysłuchaliśmy konferencji ks. Dariusza Kowalczyka, moderatora krajowego RRN. Poniżej można się zapoznać z niektórymi myślami, jakie usłyszeliśmy w czasie konferencji i homilii. Zapisany tekst pochodzi z ręcznych notatek jednego z uczestników Pielgrzymki.

Konferencja ks. Dariusza Kowalczyka

W Ruchu Rodzin Nazaretańskich proponowana jest modlitwa zawierzenia, w której zawarte są cztery etapy, są to: przepaść słabości i grzeszności, przepaść ufności, oraz przepaść wdzięczności i kenozy. Ale jest jeszcze piąta przepaść. Jest nią przepaść miłosierdzia.

Serce Maryi jest skarbcem łask, które dla nas wysłużył na krzyżu Jezus. Dlatego przynosimy Maryi swoje słabości i grzechy, ufając, że wyprosi nam Ona Boże miłosierdzie. Przynosimy Jej swoje kłopoty i problemy z zaufaniem wyciągając do Niej swoje brudne ręce i prosząc, aby wyjednała nam łaski. Nie zawsze otrzymujemy to, o co prosimy. Tłumaczymy sobie brak efektu naszej modlitwy jako próbę wiary. Po jakimś czasie jednak zadajemy sobie pytanie: o co chodzi, że nie otrzymujemy tego, o co prosimy? Można skupić się na problemie i narzekać, że nie mamy upragnionych darów, albo myślimy, że nie potrafimy się właściwie modlić. Może to nas męczyć i prowadzić do frustracji, czy depresji. Możemy dojść do wniosku, że nikt się nami nie interesuje i nikt nam nie pomoże. Męczymy się i myślimy, że modlitwa czterech przepaści jest teorią niesprawdzającą się w praktyce.

Prośmy ducha Świętego, by wyjaśnił nam, dlaczego nie otrzymujemy Bożego miłosierdzia i jak się z tego wydobyć. Św. Teresa z Lisieux zalecała by, zajmować sobą. Trzeba odwrócić się od siebie i skierować swoją uwagę na drugą osobę. Zauważyć go, zainteresować się jego problemami. To jest lekarstwo na depresję. Zostaliśmy do tego zachęceni przez pierwszego papieża Piotra: „W całym postępowaniu stańcie się wy również świętymi na wzór Świętego, który was powołał, gdyż jest napisane: Świętymi bądźcie, bo Ja jestem święty” (1P 1, 15-16)

Św. Jan od Krzyża, Doktor Kościoła uczył, że droga do Boga prowadząca do świętości i do zjednoczenia z Bogiem, przebiega przez ciemne doliny. Tak jak drewno zanim zapłonie żywym ogniem i będzie źródłem światła i ciepła, najpierw musi być poddane procesom ułatwiającym zapalenie się, czyli musi być pozbawione wilgoci i zmienić zabarwienie.

Pierwszym atrybutem Boga jest Jego miłosierdzie. Prorok Micheasz mówi o Bogu: „Okażesz nam miłosierdzie, usuniesz nasze przewinienia. Wszystkie nasze grzechy wrzucisz w morskie głębiny. (Mich 7, 19) Bóg najpełniej przejawia swoją wszechmoc w przebaczaniu. On nie jest bezradny. Może przebaczyć, podnieść. Jezus dlatego nas zachęca: „Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny” (Łk 6, 36) i jeszcze „Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują, abyście się stali synami Ojca waszego, który jest w niebie” (Mt 5, 38-48) Św. Augustyn powiedział, że Bóg chce się bardziej ofiarować, niż my chcemy Go przyjmować. Św. Paweł przypomniał słowa Jezusa, które nie są zapisane w Ewangeliach: „We wszystkim pokazałem wam, że tak pracując trzeba wspierać słabych i pamiętać o słowach Pana Jezusa, który powiedział: "Więcej szczęścia jest w dawaniu aniżeli w braniu”. (Dz 20, 35)

Żyć życiem Bożym, być świętym, to żyć na sposób daru. Człowiek nie będzie szczęśliwy, jeśli nie uczyni daru z samego siebie. Największym szczęściem człowieka jest oddanie się drugiemu człowiekowi. To jest najwyższa forma życia. Człowiek czuje się spełniony, gdy może kochać. Właśnie sakrament małżeństwa jest po to, aby człowiek mógł żyć jak Bóg dając siebie. To nieprawda, że rodzina to tylko konflikty. Prawda jest inna. Rodzina znaczy szczęście.

Odnowimy dzisiaj Akt oddania się Maryi na wyłączną służbę Kościołowi. Oddając się Maryi prośmy Ją, aby wyprosiła nam dar służenia Kościołowi. Służąc Kościołowi będziemy szczęśliwi.

Ten, kto okazuje miłosierdzie może sam spodziewać się życzliwości. Spróbujmy być miłosierni, by otrzymać Boże miłosierdzie. Człowiek na tyle otrzymuje miłosierdzie Boże, na ile jest miłosierny wobec drugiego człowieka. Nie da się oddzielić miłosierdzia Boga od naszego miłosierdzia względem drugiego człowieka. Dlatego kiedy prosimy Boga o dar, to do modlitwy i postu muszą być dołączone uczynki miłosierdzia. Napełnijmy puste ręce żebraka uczynkami miłosierdzia, by modlitwa i post zostały przyjęte.

Piąta przepaść modlitwy zawierzenia, to przepaść miłosierdzia, naszego miłosierdzia względem drugiego człowieka. Bez naszego miłosierdzia wobec innych Bóg nas nie wysłucha. „Pości miłosierdzie – pości rola. Obfituje miłosierdzie – obfituje spichlerz”. Jeśli panuje w sercu: złość, niechęć, nienawiść, brak przebaczenia, to znaczy, że wola miłosierdzia pości. Modlitwa może być nieskuteczna, jeśli nie okazujemy miłosierdzia. W Ewangeliach wiele jest zachęt Pana Jezusa, aby okazać miłosierdzie: przypowieść o bogaczu i Łazarzu, o niemiłosiernym dłużniku. Wnika z nich, że brak miłosierdzia wobec biednego może cofnąć miłosierdzie Boga względem nas.

Nasze żebranie będzie skuteczne, jeśli przebaczymy i okażemy miłosierdzie osobom pogubionym duchowo. Bez miłosierdzia nie dokona się przemiana w naszym życiu. Nam też Bóg darował nasz ogromny dług i oczekuje, że i my będziemy czynić to samo, co Bóg. Wszystko, co mamy zawdzięczamy Bogu. Gdyby Bóg nas nie podniósł wpadlibyśmy w ogromną duchową biedę. Jeśli nie popełniliśmy w życiu wielkich grzechów, to dlatego, że Bóg nas uformował i uratował. Dlatego nie potępiajmy człowieka, lecz go ratujmy, tak jak Matka Boża wszystko zawdzięczała Bogu i nie potępiała nikogo, ale wstawiała się za każdym człowiekiem. Pod krzyżem nie potępiała prześladowców swojego Syna, ale wstawiała się za nimi do Boga. Św. Teresa z Lisieux wiedziała, że gdyby nie Bóg, byłaby wielką grzesznicą, dlatego wstawiała się do Boga za złoczyńcami.

„Niech wasze światło świeci się przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca, który jest w niebie” (Mt 5,6). Bóg mówi: „Chcę uświęcić wielkie imię moje, które zbezczeszczone jest pośród ludów, zbezczeszczone przez was pośród nich, i poznają ludy, że Ja jestem Pan - wyrocznia Pana Boga - gdy okażę się Świętym względem was przed ich oczami. Zabiorę was spośród ludów, zbiorę was ze wszystkich krajów i przyprowadzę was z powrotem do waszego kraju, pokropię was czystą wodą, abyście się stali czystymi, i oczyszczę was od wszelkiej zmazy i od wszystkich waszych bożków. I dam wam serce nowe i ducha nowego tchnę do waszego wnętrza, odbiorę wam serce kamienne, a dam wam serce z ciała. Ducha mojego chcę tchnąć w was i sprawić, byście żyli według mych nakazów i przestrzegali przykazań, i według nich postępowali. Chcę was uświęcić, przyprowadzić do waszego kraju, pokropić wodą, zabrać wam serce kamienne, a dać wam serce z ciała”. (Ez 36, 23-27) Boża moc chce nas oczyścić i uczynić świętymi. Matka Boża to nam wyprasza, byśmy stali się narzędziem Bożego miłosierdzia i apostołami Bożego miłosierdzia. Prawda przekazywana uczynkami miłosierdzia stanie się Dobrą Nowiną o miłosierdziu Bożym.

Św. Jan napisał: „(Jezus) uwolnił nas od grzechu i uczynił nas królestwem i kapłanami dla Boga i Ojca swojego, Jemu chwała i moc na wieki wieków! Amen” . (Ap 1,6) Każdy jest kapłanem, kto głosi dobroć Boga i pociesza innych. Kto panuje nad swoim egoizmem i ratuje człowieka, ofiarowuje go Ojcu i okazuje swoje miłosierdzie.

Być zjednoczonym z sercem Maryi, to znaczy być zjednoczonym z Bogiem Ojcem. Niech Maryja wyprosi nam łaskę świętości, łaskę apostolstwa, umiejętności przebaczania i służby w Kościele, bo Bóg pierwszy nad nami się pochylił i okazał miłosierdzie. Taka postawa jest możliwa mocą Ducha Świętego. Jesteś ptochosem, by służyć innym ptochosom.

Po zakończonej konferencji wysłuchaliśmy świadectwa Michała o jego drodze służby Matce Bożej w Kościele. Następnie przeszliśmy do Bazyliki jasnogórskiej, by uczestniczyć w Eucharystii, której przewodniczył ks. Przemysław.

Homilia Ks. Stefana Czermińskiego

Przeżywamy, że Jezus jest tutaj naprawdę. Najlepsze jest to, że jet On w nas, a my przeżywamy Jego obecność i patrzymy Jego oczami. Najważniejsze jest to, żeby On był w nas i przeprowadził nas bezpiecznie do nieba. Spotkałem pewną osobę, która miała swoje urodziny. Powiedziała, że najlepszy prezent dzisiaj otrzymała od Jezusa, gdy otworzyła Pismo święte i znalazła słowa z Psalmu 73 „Lecz ja zawsze będę z Tobą, Tyś ujął moją prawicę i prowadzisz mnie według swojej rady”.

W dzisiejsze Ewangelii Jezus robi swoim uczniom awanturę. Wypomiał im, że nie uwierzyli tym, którzy Go widzieli i potwierdzali, że On zmartwychwstał. Jakby mówił do nich: Co wy sobie myślicie? A potem powierzył im misję, aby szli na cały świat i głosili Ewangelię udzielając chrztu.

Uczniów cechowały: upór i niedowiarstwo, bo ich serca były stwardniałe. Do ich serc Jezus pukał posyłając Marię Magdalenę i uczniów z Emaus. Aby uwierzyć mogli sobie przypomnieć wskrzeszenie Łazarza, albo przemienienie na górze Tabor. Uczniowie zamiast wyciągać wnioski z tego, co widzieli, byli załamani. Płacz zablokował im myślenie. Myśleli tylko o sobie, dlatego potrzebna była awantura. Dopiero później po Zesłaniu Ducha Świętego zalęknieni uczniowie stanęli odważnie przed zgromadzonymi ludźmi z pewnością, w sposób jasny i z klasą mówili o Jezusie, choć byli prostymi i niewykształconymi ludźmi. Przywódcy duchowi ze zdziwieniem obserwowali i słuchali apostołów, którzy bez strachu, ale pokornie zadawali pytanie: Czy lepiej jest słuchać Boga, który posłał ich na misję czy ludzi zabraniających im głoszenia Ewangelii? Kiedy im zakazują zaszczytnej misji głoszenia, pewnie odpowiadają, że nie mogą nie mówić o tym, co widzieli i słyszeli. Ci, którzy zawodzili Jezusa na każdym kroku „położyli na łopatki” Sanhedryn.

Wszyscy jesteśmy zaszczyceni nakazem misji. Znamy swoją grzeszność, ale Jezus posyła nas z nakazem: idź i głoś, opowiadaj o Mnie. Nie opierajmy się na pięknych słowach, ani na nośnych hasłach, ale oprzyjmy się na ludziach. Okazujmy miłosierdzie ludziom, którzy tego oczekują. Św. Franciszek zwrócił się do biednych ludzi, okazywał im miłosierdzie, a potem poruszył cały świat. Możemy służyć ludziom w domu, w pracy, w szkole, gdziekolwiek jesteśmy.

Ważne są trzy czyny miłosierdzia.

Pierwsze to spojrzenie. Wielu ludzi boi się spojrzeć prosto w oczy, unikają spojrzenia, bo czują się zagrożeni. Mamy serce pełne Jezusa, więc mamy odwagę spojrzeć w oczy człowiekowi, by go przekonać, że jest przez nas akceptowany.

Drugie, to słuchanie. Ludzie słuchają siebie, mówią o sobie, ale innych nie słuchają. Słuchając nie można przerywać, trzeba wysłuchać człowieka do końca, aby czuł się zrozumiany.

Trzecie, to modlitwa. Potrzeba modlić się z wiarą za człowieka, który potrzebuje miłosierdzia. Do modlitwy możemy dołączyć nasze cierpienia.

Gdy będziemy podejmować te trzy czyny miłosierdzia, przekonamy innych. Pamiętajmy: popatrzmy w oczy, wysłuchajmy, nie mówmy za długo, módlmy się, by Bóg uczynił cud w sercu biednego człowieka potrzebującego miłosierdzia.

Bierzmy przykład z Jezusa, który przeszedł mękę, umarł, ale przebaczył nam. Teraz chce uczynić sanktuarium w naszym sercu. Wiele osób w niebie podziękuje nam, że usłyszały i zobaczyły Jezusa w nas.

Po zakończeniu Eucharystii odnowiliśmy Akt zawierzenia się Matce Bożej na wyłączną służbę Kościołowi. Po krótkiej przerwie powróciliśmy do sali ojca Kordeckiego. Przed Najświętszym Sakramentem modliliśmy się Koronką do Miłosierdzia Bożego i adorowaliśmy Pana Jezusa.

Na zakończenie spotkania ks. Dariusz udzielił nam błogosławieństwa i udaliśmy się do naszych domów.